ma za sobą czterdzieści lat
na pustyni
chłonęła głównie fatamorgany
nie było tłustych lat
prowizorka wciągała
jak nałóg
gdyby chociaż była wybrana
zniosłaby wszystko
bez szemrania
dziś uważa się za błogosławioną
między niewiastami które jeszcze nie wiedzą
ile lat może zabrać przebudzenie
wtorek, 21 czerwca 2011
Justyna od kotów
niedziela, 19 czerwca 2011
*** (niewdzięczny wiersz)
między wami
a nami
wierzymy tylko w to
co odbija dźwięk
brzdęk brzdęk
i pac
leci pajac
na dno
przeoczył
niedziela, 17 kwietnia 2011
dziś nic już nie jest tak dobre jak w raju
gdzie od razu wszystko było takie dorosłe
i doskonałe
od kiedy rośnie samo stale się wygina
wypacza od nadmiaru chęci lub ich braku
od porywów i zastojów
deszczu błogosławieństw i obelg
jak się zdarzy
od kiedy zabrakło raju
cuda dzieją się częściej
i rzadziej
byle stale
niedziela, 6 marca 2011
nie patrz na mnie jakbyś jadł osty
czwartek, 3 marca 2011
autoreply
mówiłeś
śnięta jak ryba
wszystkiego można się nauczyć
sobota, 29 stycznia 2011
zorze. miniatura poranna
może chodzi o to czego nie da się przewidzieć
przed wschodem
choć wiemy że ta biel
za chwilę roziskrzy oczy
a może o to że nienawidząc można kochać
i mieścić się
między skrzypieniem butów o świcie
a następnym roztopem
wtorek, 25 stycznia 2011
niedziela, 23 stycznia 2011
bumerangi
wybieramy drogę pod górę
tę samą co wczoraj
wśród tysiąca śladów zacieramy własne
wspomnienia pierwszych kroków
stawiamy nowe tezy o końcu świata
nie krzycz mi do ucha
że życie jest piękne
nie rozumiem
czyjś oddech za nami świszcze jak szatan
przywodzi na myśl twarze wszystkich kochanek
strąconych jak kapelusz
z twojej głowy
choć nie martwisz się o słowa
z wiatrem czy pod wiatr
wracają
piątek, 21 stycznia 2011
...
na początku była wiara
w wieczne wiosny i lata beztroskie
bez pomocy słów
wszystko można było stworzyć
jednym spojrzeniem ruchem
powietrza
drżały od kołysania bioder
potem światło stało się przenikliwe
zaczęło odsłaniać krawędzie
szorstkie powierzchnie przestały wydawać się
praktyczne
kiedy zimą nabiera się wody
rozsadza
słowa jak dynamit
w końcu nikt nie pamiętał o mostach
niedziela, 16 stycznia 2011
wiecznie dobra noc
a wiatr zrywa tajemnice
odsłania korzenie jak wczorajszy śnieg
gdy ukryjemy brzydotę
będzie pięknie
wystarczy że sypnie w oczy
zarumienione policzki i chłód łatwo wytłumaczyć
mrozem
i porą roku w której nie rośnie nic prócz zasp
i murów
między nami
nic nie było
co tłumaczy nagły brak wiary w rychłe wiosny
sobota, 15 stycznia 2011
idź. zaparz kawę
mamy przed sobą długie milczenie
trzeba czymś zająć dłonie żeby nie bębnić palcami o blat
lubię gdy gra muzyka
i mąci ciszę co rozdziera smutek
na dwoje
jestem w żałobie
za każdym słowem rzuconym
byle gdzie
spadają jak nagły deszcz
rzęsy nie chronią przed wilgocią
to przez tę kawę
wciąż się skraplam
niedziela, 9 stycznia 2011
ciii
nie tupmy i nie trącajmy znaczeń
wszystko może być powiedziane bezdźwięcznie
śmiejmy się z siebie aż zabraknie ust
bezczelnie patrzymy sobie w oczy
wydzierając tajemnice
czytamy z dłoni długość życia
oddzielnego
kiedyś wykrzyczę wszystko co teraz zmienia się w wodę
i nie pozwala wierzyć w cuda
niestabilnie
mój dom ma wiele pięter
winda nie wiezie do nieba
i cóż że mam żelazny krok
jak żołnierz
gdy papierowe schody
dają wrażenie złudnej miękkości
czemu się dziwisz
że kurczowo trzymam się życia
i nie zginają mi się kolana
latanie wciąż wytraca z równowagi
niedziela, 31 października 2010
miniatura z jesienią w tle
Wiatr liże włosy, wplata nisko latające myśli. Znów
będzie padać. Wiatr zrywa ogniste liście wina.
Dorzucę mu wszystkie niepotrzebne słowa.
Rozczerwienię się razem z tymi liśćmi, rozchwieję
jak one. Jak późna jesień.
Przeminę.
piątek, 15 października 2010
na bruk
chłód nawleczony w rękaw
przykrótki
oddech nie zrywa pajęczyn
z okien wygląda autobus
pośpieszny gest
z dłonią w górze
kreślę krzyż na wysokości
ust nie przykładam
do ust
wkładam kapelusz
i skręcam
kostka po kostce
lecę
niedziela, 3 października 2010
Nauka mówienia
Musimy zacząć dbać o nerwy. Od dziś będę ci odpowiadać
W migających obrazach trudniej dostrzec gniew.
środa, 16 czerwca 2010
bezdźwięcznie kurczy się życie
Jasonowi Becker'owi
gałki oczu rozedrgane niczym struny
gra muzyka
przycicha
nie tonie
twarz to Budda
jakby obcy a natchniony
gdzieś są światy pękate i piękne
dzikie osy paganinizm roją w głowie
wieczny deszcz choć nie popłyną łzy
Był już kiedyś wiersz 'kakofonia'. Pokusiłam się o poprawę.
sobota, 5 czerwca 2010
umieranie jest jak upalny dzień
kiedy przestajesz wyrzucać z siebie słowa
czuję się jak więzień
w panice potrząsam rzęsami otwieram usta
choć nie ma w nich ani jednego słowa
kto by zniósł aż tyle bezruchu
niedziela, 23 maja 2010
lepiej palić mosty
środa, 12 maja 2010
Quelqu'un M'a Dit
Elles passent en un instant comme fanent les roses.
On me dit que le temps qui glisse est un salaud que de nos chagrins
Refrain
Que tu m'aimais encore,
C'est quelqu'un qui m'a dit que tu m'aimais encore.
Serais ce possible alors ?
On me dit que le destin se moque bien de nous
Qu'il ne nous donne rien et qu'il nous promet tout
Parais qu'le bonheur est à portée de main,
Alors on tend la main et on se retrouve fou
Pourtant quelqu'un m'a dit ...
Refrain
Mais qui est ce qui m'a dit que toujours tu m'aimais?
Je ne me souviens plus c'était tard dans la nuit,
J'entend encore la voix, mais je ne vois plus les traits
"Il vous aime, c'est secret, lui dites pas que j'vous l'ai dit"
Tu vois quelqu'un m'a dit...
Que tu m'aimais encore, me l'a t'on vraiment dit...
Que tu m'aimais encore, serais ce possible alors ?
On me dit que nos vies ne valent pas grand chose,
Elles passent en un instant comme fanent les roses
On me dit que le temps qui glisse est un salaud
Que de nos tristesses il s'en fait des manteaux,
Pourtant quelqu'un m'a dit que...
Refrain
poniedziałek, 10 maja 2010
...
niedziela, 2 maja 2010
"Kaprys historii" M. Wolski
układam głowę do snu
na kamieniu
na drabinie znaczę daty wszystkich słów
przetrwały w rejestrach zdarzeń
tamtej wiosny powietrze drgało jak ruchome święta
których nie wpisano do kalendarza
to musiał być sen
tak się nie stawia pomników
wierząc że coś można ocalić na dłużej
sobota, 30 stycznia 2010
Machu Picchu

niedziela, 17 stycznia 2010
Katarzyna Groniec - tamta kobieta
Maluje usta
Tamta kobieta
Nosi sukienki
Tamta kobieta
Za którą tęsknisz
A ja
Lubię spacerować
Oddzielnie
Lubię Cię spotykać
Niechcący
I wracać
I nie chcieć
Od Ciebie
Nic
Lubię robić zdjęcia
Twoim śladom
I zawracać przed tym
Nim mógłbyś
Zobaczyć
Zobaczyć
W moich oczach
Coś więcej
Ty
Tamta kobieta
Maluje usta
Tamta kobieta
Nosi sukienki
Tamta kobieta
Za którą tęsknisz
Tamta kobieta
Maluje usta
Tamta kobieta
Nosi sukienki
Tamta kobieta
Dla której żyjesz
A ja
Lubię trzymać ręce
W kieszeniach
Lubię patrzeć z boku
Nie płosząc Cię
I wracać
I nie chcieć
Od Ciebie
Nic
Lubię robić zdjęcia
Twoim śladom
I zawracać przed tym
Nim mógłbyś
Zobaczyć
Zobaczyć
W moich oczach
Coś więcej
Ty
sobota, 16 stycznia 2010
autoportret z tłem
poniedziałek, 4 stycznia 2010
Lan Xang
Mekong

sobota, 2 stycznia 2010
kwiatowa aria w środku zimy
piątek, 1 stycznia 2010
to jeszcze nie nasz bal
czwartek, 31 grudnia 2009
noworocznie
środa, 30 grudnia 2009
...
niedziela, 13 grudnia 2009
w miastach z betonu nie ma prawdziwych burz
ballada o moich kwiatach
patrz na mnie pęczniej z dumy
kiedy głaszczę napiętą skórę niczym płatki róż
jestem żyzna jakbym od lat bogaciła się u ujścia rzek
teraz dzieje mi się siódmy cud
przedzierałeś się przez nasze rozkrzyczane pnącza
w dzień i w nocy
strzegę rozkosznych plonów łona
uprawiam je jak bratki na klombie głaszczę cicho szemrzę
kiedy rozchylają kielichy kiełkuję znowu
rosnę jestem pełna dojrzewam w pąk
niedziela, 22 listopada 2009
Przychodzą jak obcy bogowie
jeśli
Jeśli byliśmy to wiecznie chłodni.
niedziela, 15 listopada 2009
...
inaczej
piątek, 13 listopada 2009
splątane się nie rozpląta
I
po co pytać czemu rzeczy tracą ważność
dlaczego stają się lżejsze
maleją jak konik na biegunach
dziurawią się niczym buty
II
nie trzeba tęsknić za szmacianymi lalkami
wciąż pociągamy za sznurki
stawiając na baczność
byle nie siebie
III
cud jak w Kanie przydarza się stale
świat zmienia orbity
a wszystkie nasze oddzielne sprawy
nie dają nawet pewności
że byliśmy
czwartek, 1 października 2009
Kobiety poznaje się po dłoniach
żadna z nich nie miała takich dłoni
co sięgały głęboko i zostawały na długo
w pamięci
pachniały miętą brane w ogródku za domem
choć kiedy dłonie matki popękały od ziemi
i straciły świeżość
a zasuszone zioła przestały dobrze wróżyć
młode pędy przywracały mu młodość
rodząc
poniedziałek, 28 września 2009
mówiłaś że to potrzeba powietrza
zmusza cię do nagłych zmian
nieznane nęci
że potrzeba ci wyzwań by nie przekwitnąć jak rumianek
(który zrywam nim opadną kwiaty
choć nie leczy miejsc
z których cię wyrwałem)
teraz piszesz że tracisz wątek
zapominasz przyjaznych słów
nie znasz gestów
ani drogi powrotnej
do domu
sobota, 26 września 2009
kołysanka dla Samsona
piątek, 18 września 2009
...
kropki dopinają tak szczelnie
że nie ma szans wsunąć się pomiędzy
dotknąć sedna
jakby nigdy nie chodziło o miękkość
skóry
pod spodem
czwartek, 17 września 2009
środa, 16 września 2009
niedziela, 13 września 2009
kobiecie z chustką na głowie
mówiłeś że z jesienną panią ci do twarzy
ze śmiechem całowałeś mnie w ucho
gdy nie mieściłam się w ulubioną sukienkę
dziś
drżą mi dłonie
kiedy siadasz obok wolę otulać się kocem
wtedy możesz sobie wyobrażać
że znów nakarmię dzieci
potem będziesz mnie mógł podziwiać jak róg obfitości
poczujesz ciepło
pożegnaj mnie w porze słoneczników
ubraną w jesienne kwiaty
pamiętaj
lubiłam być kobietą
niedziela, 30 sierpnia 2009

F. Kahlo - pamiętnik
włosy oplotły mi szyję
nie potrafię krzyczeć
trzy łzy jak moje klęski
gdy tracę wszystko co upragnione
tylko patrzę
wydrę z siebie ból
kiedy obrazom podaruję życie
i śmierć
bo pragnę umrzeć i żyć
i być jego i z nim
jak auxocromo i cromoforo
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
mosty. nic na skróty
pozwala zamknąć obieg zająć palce przestać się martwić
że nadal nie rozróżniam prawej od lewej
drogi
chcąc ominąć to co niewygodne
choć dłonie miewam gorliwe i gorące
znów się nie modlę
sobota, 13 czerwca 2009
jak Atena
zaopatrzyłeś mnie w tarczę w czasach pokoju
a przecież nie można się ochronić przed sobą
mam kamienne oczy
ten sam grymas od lat
jakbym zastygła przerażona odkryciem własnego teraz
pachnę pamiętnym wczoraj
choć przedwcześnie zabliźnia się jutro
po tobie zostaną mi słowa jak gwoździe
wbite w drzewo
odrodzę się kiedy oręż oddam