piątek, 18 marca 2016
bez-z-bez-za
co dopisać do pustej głowy
żeby nie powiewała na wietrze
jak chorągiewką macham słowami
bez znaczenia
oburza mnie wiatr
że widział więcej ode mnie
a mniej mówi
co dodać do znaczenia
kiedy brzmi pusto jak głowa
nabita stekiem bzdur
na-znaczenia
niedziela, 6 marca 2016
daleko do chmur
ścigam twoje myśli aż po źrenice
schowane pod powiekami
półprzymknięte słowa
których nie rozumiem
nie zazdrość mi
miejsc w których być nie mogłeś
mam swoje ślady na śniegu
trop urwany nagle jak ostatnie zdanie
grzeszę
kiedy stawiam stopy na wodzie
dla zmyłki
staję się lekka
nieprzejrzysta
jakby bos(k)a
sobota, 23 stycznia 2016
idealni
kocham cię
straszyć po nocach kiedy nie możesz
spać
patrząc na twoje dłonie staję się
nagle
emocjonalna
czemu nie mówiłeś
że lubisz doliny
mogłam pójść górą
ponad tobą
rozmarzonym
stale mam skłonność
do ciszy
miedzy dzień dobry
a dobranoc
nic
nigdy nie mówiłeś
że nie kochasz
poniedziałek, 18 stycznia 2016
se-ans-e - dzienniki
nie chce się przyglądać pożądliwie jakby chciała
czegoś grzesznego. może wszyscy jesteśmy upośledzeni
każdy czegoś nie może, a może
czego nie może bliźni nie chce
patrzeć na seks głodnymi oczami
paralityka, który nawet nie wie, że mu zazdroszczą. nauczyła się
powściągać siłę. język nadal nie umie ujarzmić myśli
tarzają się w błocie niczym wieprze. nie zobaczysz w niej błysku
oka mgnieniem jest
akt marzeniem
* 20 października 2015
zanosi się na dłuższy deszcz - dzienniki
gdyby nie to schowałabym kalosze
przezornie nie pomaluję oczu i nie zgubię chusteczek
z parasolem trudniejsza sprawa
dziś już dżentelmeni nie mają butonierek
mają whisky i szkło
dla słabszych - wino
i jeśli się postarasz - trochę chęci
* 3 października 2015
lemingi - dziennik
a może gdybym przeszła jeszcze raz
z kąta w kąt zaglądają okna
z nimi deszcz
październikowa aura
końcem września jeszcze będzie cieplej
informują prognozy i on
z miną szczęśliwego dziecka
ukrywa smutek
który bardziej pasuje do listopada
niż babiego lata
na co dzień jesteśmy poprawni
optymistycznie patrzymy w przyszłość
poprawnie nastawieni na sukces
spieramy się o nowe wybory
jakby istniały
* 27 września 2015
niedziela, 21 czerwca 2015
o nieomylności ludzkiej i woli boskiej
śpiewać z głębi radować byle czym
kiedy bóg ogłuchł
radość stała się zbędna
ludzie z karabinami posiedli boga
i prawo do jego woli
życie zstąpiło niżej niż piekło
niedziela, 31 maja 2015
z przewodnika po rzeczach podniebnych
może to zależy od kolejności doświadczeń
ja widzę chmury
ty deszcz
razem brodzimy w kałużach
skąd tęcze biorą początek
strumieni
wylanych albo wylewających się
rozpinamy się dumie pod łukiem
co wiedzie
wtorek, 7 kwietnia 2015
rzecz o abstrakcji
noc pohukuje na mnie jak słowa
czasem błyśnie czymś w okno a ja już widzę
blask
oczy
przyklejone do podłogi, ściany , muchy za moimi plecami
byle nie
patrzeć w punkt od którego nie można się
oderwać
słychać
dźwięki które wrastają i stają się tobą
nami
wszystkimi z osobna
głosami pustki księżyca i pełni
poświaty
za światy powiedziesz każdą myśl jaka spocznie
uczepi się tonu
zatonie w pejzażu
by umrzeć
na końcu spojrzenia i dźwięku
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
re: wróć
teraz piszę bo pora
na dystans
wyraża się w spojrzeniu
wstecz dzieli nas pustynia
słów potoki
wartkie jak wiosna przecinają
światy na pół
życia tętnią w rytm kiedy milczę
przyśpiesza kiedy używam zbyt wielu
słów mi nie trzeba
żeby nazywać to co
żyje
jest wewnątrz
i kipi
kiedyś wrócę
niedziela, 29 marca 2015
reakcja na ...
nie słyszałam.
nie chcę słyszeć. patrzeć
na szczątki na pierwszych stronach
ani czytać setnej teorii rozrywającej każdą z ofiar
na coraz mniejsze kawałki
solidarnie ukamienować każde wspomnienie
ból rozerwać na strzępy
humanitarnie
odczłowieczyć
wtorek, 13 stycznia 2015
Migawka VIII
Znów się ogląda. Lękliwie patrzy na kobietę tulącą chłopca.
Już wie, że zamiast bajek szepcze mu do ucha wolę proroka.
Potem. Inne będą zazdrościć.
Z dumą powie: to był mój syn.
Ta druga już nigdy nie będzie sobą.
Z trudem wyszepcze: tam był mój syn.
Inne matki będą płakać.
Z radości. Tym razem.
niedziela, 11 stycznia 2015
Migawka IX
narzuć jej płaszcz na zgarbione plecy
nie patrz w twarz
jest jeszcze młoda
choć nie pamięta jak dorosły jej młode
z lękiem patrzy na
roześmiane twarze obcych
dzieci
i modli się
nie dopuść tym razem
po co więcej smutnych matek na świecie?
niedziela, 4 stycznia 2015
poranno-zimowy praise song
nim nocne mgły
pozwolą słońcu polizać dachy
oślepić szyby
i ogrzać zaczerwienione od zimna nosy
pierwszych przechodniów
zdążymy się ubrać w uśmiechy
i czułe słówka
***
zachłannie kolekcjonuję dźwięki
darowane jak kwiaty
nie opadną kiedy odejdą
darczyńcy
są jak nagrobki żywych
lokata na sny
czwartek, 1 stycznia 2015
szkic VII
wygląda jak posąg z
obrazu
niby niepiękna
wręcz niedościgła w brzydocie
a śni się
wszystkim postaciom tej sceny brakuje ciepła
malarze bez natchnienia
poszukują piękna gdzie go nie ma
a ona jest
i śni się
włosy jak pawie ogony
w blade oczy
za dnia
kiedy zjawia się w przedpokoju
nie wie co dalej
powtarzasz: siadaj
nie działa na odległość
potrzebuje wzroku
żeby rozpalić światło trzeba iskry
a obraz stygnie
choć nie było o tym ani słowa
już po
poniedziałek, 29 grudnia 2014
zimowy obrazek
Widzę jak idzie.
Nie mogę się powstrzymać. To wrażenie staje się jak obraz na
płótnie.
Ona podziwia. Ja się dziwię, że nadal można tak patrzeć na zwykłe
rzeczy.
Właściwie zwyczajne.
Jak dom. Murowany. Malowany na biało lata temu.
Na tle świeżego śniegu widać wyraźniej.
Gładki pień zdaje się wypiękniał od wczoraj. Już się
otrząsnął.
Nie mam mu za złe. Ma własny urok. Po co mu śnieg do ozdoby?
Co innego gałęzie. Lubią się stroić. Im mniejsza, tym
chętniej się chwali nową bielą.
Zazdrosny wiatr.
Mróz to artysta. Dziś
się popisał.
Klaszczę w podziwie. Zapomniałam o strząsaniu.
Już sobie poszła.
Nie wiem czy się uśmiechała.
niedziela, 28 grudnia 2014
słowa jak stare dzieje
najpierw
słowo staje się wężem
gładko wsuwa miedzy język a ucho
i spływa
chwilę trzepocze rzęsami
szybciej
trzepotanie przechodzi w histerię
drapanie w gardle
drga
jabłko Adama
nie wypuści już więcej
słowo nabiera znaczeń jakich nie miało
kiedy się znajdą
kiedy się znajdą
piątek, 26 grudnia 2014
z czyjejś galerii szkiców
szkic 1
on. idzie przodem
w dłoni kij
milczy
jego mowa rozczula
szkic 2
patrzy
słowo układa się w obraz
ulubiony
szkic 3
ona.
całuje go w policzek
przytula się jak kotka
z niewidzącym wzrokiem
mogłaby przysiąc że tak było
szkic 4
kiedy milczą
sok z winogron ścieka między palcami
trwa rozmowa
szkic 5
sen na jawie
z głową na wietrze
ból zmienia pamięć
czas schodzić
trudniej
szkic 6
solą dnia jest tęsknota
szkic słowem
przywraca znaczenia
poniedziałek, 8 grudnia 2014
wulkanicznie
prawdziwe rozmowy rozdzierają słowa na pół
stare rany długo się bliźnią
nawet jeśli godzimy się kochać
pół na pół
dziś jest wspólne
jutro nie nasze
marzną mi stopy
nieogrzane dłonie stracą moc
mam chłodną głowę
a jednak wrze lawa słów
pod pozorem
Subskrybuj:
Posty (Atom)
