poniedziałek, 18 maja 2026

2026_05_17

 

słodycz


pan mnie zaprasza 

na gorącą czekoladę

mówi, że pada

że pewnie zmarzłam od tego ciągłego wędrowania 

ja bardziej marzę o gorącej czarnej kawie 

a pan się dziwi czemu gorycz zamiast cukru 

bo ja mam słodkość taką w sercu proszę pana 

nie muszę życia już dosładzać  czekoladą 



prosto

pan mówi proszę iść prosto 
ja trzymam fason 
i głowę wysoko i prosto 
wchodzę w kręte ścieżki 
i pokrętne słowa 


Zrozumieć 

a jeśli się nie to główkować 
i głowić się całe dnie nad znaczeniem
mówią nawet że trzeba coś rozkminić 
tylko co kminu do tego wszystkiego 
no i znowu czy rzymski czy kminek 
kolejna zagwozdka 
coraz ciężej bo gwóźdź żelazny i twardy jak orzech 
ale orzech jest przecież do zgryzienia 
więc się gryzę i gryzę bez końca 
zamiast sercem rozsądzać dwie strony 
zwaśnione 
rozsierdziłam się nie na żarty 


Myszka 

ciągle marzę 
ale nie po murach tylko 
w kajecie i marzę że kiedyś wymarzę to wszystko gumką 
byle nie myszką bo się brzydzę myszy 
zamarzyło mi się 


Zamek

to jakby za i trochę męka 
tylko z ę takim trochę żywszym 
sprężystym 
sprężynującym nieco mniej niż ą 
zamek się przecież może gładko rozsuwać 
może się też zaciąć 
i znów nabrać tej siły 
podskoczyć na widok 
tego co pod spodem 


Zagwozdka 

rozsądzić czy się rozsierdzić 
a może kogoś osierocić 
za wczasu sprawić by poczuł się 
sierotą
zanim jeszcze zasiedział się w życiu na dobre 
się rozsypać 
rozprzestrzenić niemal 
rozejść 
rozbisurmanić po swojemu 
rozgościć






2026_05_17

 for B 


deszczowo 


i cóż że leje

kiedy roztaczasz mi parasol nad głowa 

a każdy drucik owijasz 

słowem ciepłym i miękkim 

tak możemy wędrować 

bez końca



środa, 16 stycznia 2019

rachunki




stało się
człowiek odebrał życie
syn narodu
wystawił rachunek

niedziela, 13 stycznia 2019

lustro


Jakbym widziała po raz pierwszy. Nienazwany cień czaił się cicho.
Wiem, że mam zmarszczki. Nie widzę ich codziennie. Pomijam
jakbym chciała oszczędzić Ci widoku starej skóry.
Pooranej zmartwieniem twarzy.
Siwe włosy przykryje farba. Młodość wróci w uśmiechu.
W figlarnych oczach, jakby miały ciągle 20 lat.
Młodość sączy się z każdej tkanki, której nie umiem powiedzieć,
jak dawno temu byłam młoda.

Nie chcę liczyć od jak dawna ją znam.
Nie chcę znać innej niż młoda.

piątek, 11 stycznia 2019

jeśli ...




jeśli dobro jest piękne
jesteś piękny
jeśli piękno smakuje
jesteś jak uczta
jeśli uczta to mądrość
jestem głodna
jeśli miłość to głód
chcę wiecznie


środa, 26 grudnia 2018

wyobraź sobie



a to jak podróż w nieznane
chwytam cię za serdeczny palec
zawsze biegnę przodem
zachwycona tym co jeszcze przed nami
kontemplujemy
moja odpowiedź brzmi w dźwięku twoich stóp
za moimi
twoja zmierza za mną tam gdzie wypada się zatrzymać
na oddech
na zadziwienie
nasze my toczy się między stopą a stopą
między powrotem a wyjściem
między górą a dziś
nienazwanym





sobota, 13 stycznia 2018

***



czytam cię
przewracam kartkę za kartką w skupieniu
nie słysząc szelestów
prócz tych najcichszych pragnień

nie bywasz wichurą
zatrzymujesz się
w szum pochylających się drzew
kiedy mówisz o
o tym co kocham
rozkwitam

potem
tęsknię w rytm zamykanych drzwi
o poranku
zmaterializuję cię obok
znów będziesz
książką w dłoniach


czwartek, 2 listopada 2017

***

kiedy mam rozmawiać o życiu
czuję że spadam
czepianie się parapetu nie gwarantuje bezpieczeństwa
nikomu

niedziela, 22 października 2017

...


kiedy słońce nie grzeje
 tylko rzuca cienie
między mną a tobą

chłód  

sobota, 21 października 2017

...

***

pociągaj mnie
w góry
wyruszymy o świcie
zanim brzask dnia zdąży nas znużyć
w upalny dzień
odpocznij w cieniu moich rzęs
nabierz ochoty na noce przechadzki
między znanymi wzgórzami
dopieść doliny
pewną  dłonią
nim zaleją nasz jesienne deszcze
nauczymy się nie ulegać sztormom



rozdygotanie

jesteśmy rozedrgani
jak liście osiki  
kiedy dmiesz zapamiętale
nie trzymam kursu
nie umiem spadać
bezboleśnie


***
naucz mnie
 nie patrzeć w niebo
i nie widzieć
więcej niż chciałbyś dać
weź za rękę
nie ciągnij
w dół




***

tam za wybojami
drogi rozchodzą się
bez wytchnienia
z nami zostaje tylko smutek




zazdroszczę górom
że tak stoją
nieruchomi świadkowie życia
nie to co wulkany
kiedy wrą trwoga miesza się z zachwytem
czerpiąc garściami
można się upić
widokiem nagich skał

nad przepaścią 



wtorek, 17 stycznia 2017

rozłożyście


rozchodzimy się
jak dąb rozstajny

nie ma znaczenia
czy pójdziesz w prawo
ja w lewo rozłożę koronę
myśli
jak parasol nad naszą sprawą
odrosną na nowo liście
wiosną kiedy się zazieleni
nasz wspólny podzielony dom
przykryje stare rany

dąb nie zabliźni
ale pomieści nas jak
dzieci przytulone do życia


przetrwamy