sobota, 21 czerwca 2014

nie-pogody



czasem myślę
że czas już wyjść z siebie
mogłabym się rozdzielić na czworo
jak  włos

wtedy ty byłbyś tutaj
ja
szybciej
tam
zmieniałabym każde słowo w burzę
z łoskotem
niczym słoneczny dzień w niepogodę

na cztery ręce
łatwiej uważać kiedy przechodzi 
obok nas jakaś aura

pogodę ducha zawdzięczam sztormom
oczyszczam myśli kiedy mówię


za dużo   

piątek, 20 czerwca 2014

sculptura




człowieka się rodzi z kamienia
i ciosa póki starcza

na starość treść przerasta
kiedy pęknie forma

proch się przesypie

w ostatnich
fidiaszy



niedziela, 15 czerwca 2014

bez-drożnie



nie odchodzę
od siebie stawiam proste
pytania o drogę

można chodzić
jak po wodzie
byle z wiarą

na lepsze potem
teraz
nie wiem


czwartek, 22 maja 2014

***




znamy się jakbyśmy mieli po sto lat
może wcale
nie wychodziliśmy

po nikogo




  

niedziela, 18 maja 2014

piątek, 9 maja 2014

...



gdybyś chciał
mogłabym się gniewać
albo przebaczać
każdego dnia

a najlepiej się godzić
i głodzić



piątek, 2 maja 2014

wieczornik mo-mentalny



do ogrodu wchodzą tylnym wejściem
żeby zaskoczenie było większe
kopią dołki
w pamięci zostają
zapachy
jak obrazy
zbierane w białe kiście

zaniosę do domu

w zapomnieniu pomoże dźwięk
kosy żnącej trawę
tuż przy drodze

stoją domy

gwarne
pod wieczór kwilą jak ptaki
przed snem
jakby chciały to wszystko usłyszeć
co bełkoczą tłuste grille do piwa



czwartek, 1 maja 2014

...



zamykam oczy
i widzę
z tyłu głowy
wychodzą nieproszeni goście

stare zjawy wyjadają ziarno
psują
świąteczny ogród 
kwitnie

boję się
kiedy cię widzę
gotowego na wszystko



sobota, 26 kwietnia 2014

skłonność


kiedy
opowieści o życiu
częściej smucą niż cieszą

ciszy
pozwalam wybrzmieć
po swojemu

deszczom wypadać
do utraty chmur

wyszumieć wiatrom
w twarz
krzyczeć tylko kiedy wyją
najmocniej
kochać
słońce



piątek, 25 kwietnia 2014

złapane w biegu



dźwięki
rosną w uszach
pełno mam słów
ptaków
szumów rzek

już nie umiem rozróżnić


które są moje
twoje

zrastamy się


w słowach

na wietrze
łapiemy ukryte

znaczenia

splatają się w ciszę



środa, 23 kwietnia 2014

ślimaki



goniliśmy się
w myślach
ścigały nas
jeszcze długo nim zniknęliśmy
sobie
z oczu
wyczytałam cię innym

niż byłeś

sobota, 28 grudnia 2013

tryptyk istotny



1.
kiedy myślę o starości
potrzebuję twoich oczu
przywołują obrazy
nie twoje pamięci
czarno-białe

zatarte kontury
oczy
serce pełne łez
a nie uronią kropli

gorycz
oswaja się powoli
oszczędza na później
na lata
na niezapominanie




 2.
kiedy myślę o starości
pamiętam jej włosy splątane w ogon
niebieski fartuch w drobne kwiaty
i lekki grymas w kąciku
ust
nie otwierała bez powodu

ja nie pytałam


3. 
kiedy znów myślę o starości chcę być nią
kiedy się uśmiechała
jakby znała tajemnicę

dziś nie mogę sobie przypomnieć
czemu nie pytałam




niedziela, 1 grudnia 2013

tylko mi tu nie podskakuj



jeszcze nie pora
do nieba
nie podskoczysz
talent podrapany w pięty
pójdzie ostatni
wers wersowi nie równy
celnością słowa zabija się

(w) ptaki
strzelam z procy
nim znów się zagnieżdżą  
w jego myślach 
wikłacze

mnie

został podziw 









sobota, 30 listopada 2013

Post scriptum



mglistym świtem trudniej się zbierać
w sobie łatwiej 
mgły nawijać na rzęsy
gonić myśli
brzegiem wczorajszych zapomnień
  

kiedy początek jest jak koniec
nie wiem
co powiedzieć żeby nie przestraszyć

cieni 


niedziela, 24 listopada 2013

O prognozach dowiaduję się ostatnia



jak w prognozach
śnieg muska szybę od zachodu jakby narodził się ze skłonnością  
podstarzałego sąsiada
widuję
obu tak samo

nadal trochę majaczę

przedzieram się przez światy zaszczepione
a porzucone z niewygody
poglądów na życie lepiej uczę się z jawy
własny sen można dzielić na czworo
o włos
przechadzać się dalej
pytać o sens


czy szukać skarbu



wtorek, 12 listopada 2013

z pominięciem



Letnie zachwyty upycham w sobie niczym głodne dziecko. Byle więcej.
Chowam na potem. Chłodne dni przepuszczam
przez palce. Lekkomyślnie. Tulę poduszki. Na dobranoc wmawiam im
miękkość. Zapach. Słońce w oczy i radość.

Zimy zapomina się sprawniej.


poniedziałek, 28 października 2013

strzępienie frazy na gładkim języku



jak tu pisać długie wiersze, skoro nie można nauczyć się życia
całą szerokością frazy przyglądam się
z boku jest inaczej
czuje oddech zza

tęsknię

tym co wydłuża noce
w wyobraźni maluję siebie
podstawiam do wzoru
na ja- ty

mylę algorytm



wtorek, 22 października 2013

kołysanka druga


bo przecież śpisz a mówisz do mnie
choć obraz mąci ci się znów

czy tą dziewczynką to ja byłam
czy tylko ona była mną

a potem nikt już nie wie
gdzie się łóżka kończy wiotki brzeg
ja sypiam nago ona nie

mijamy się

jest dzień



Kołysanka dla ...



już zamknij oczy
proszę śnij
gdy chmury kłębią się nad światem
jak ślepcy we mgle ciągle iść
usiądźmy nim się zerwie czas

nim kiepską nicią szyte dni
pękną tam gdzie się raj nie przyśni

zapłaczmy czasem lecz nie dziś
niech życie się w mozaikę składa


ja muszę w swoją stronę iść
więc niebo nam się ciągle zmienia





czwartek, 17 października 2013

Migawka IV




- Dziwny - przemyka mi nagle przez głowę - tutaj wszyscy jesteśmy.

Zawsze znajdę sobie jednak kogoś.
- Kozioł ofiarny - podkpiwa czasem mój towarzysz.

Zamyślam się. Wymyślam mu życiorys. Historię życia w epizodach.
Ma niewiarygodnie długie i chude stopy.
- Skąd on się tu wziął? Jakby spadł ze starego obrazu. Pamiętam taki. Właściwie to było zdjęcie, ale co za różnica. Stare, czarno-białe.
- Tak, musiał się wziąć z tego zdjęcia.


-Kto?On? - pyta mój towarzysz kiwając znacząco głową.
Słowacki góral odwraca się i odchodzi. Niech idzie.

Mój wzrok wypala mu dziury w czaszce. Odwraca się, jakby z lękiem.
"Jeszcze mnie spotka" może brzmieć jak zemsta.