piątek, 11 stycznia 2019

jeśli ...




jeśli dobro jest piękne
jesteś piękny
jeśli piękno smakuje
jesteś jak uczta
jeśli uczta to mądrość
jestem głodna
jeśli miłość to głód
chcę wiecznie


środa, 26 grudnia 2018

wyobraź sobie



a to jak podróż w nieznane
chwytam cię za serdeczny palec
zawsze biegnę przodem
zachwycona tym co jeszcze przed nami
kontemplujemy
moja odpowiedź brzmi w dźwięku twoich stóp
za moimi
twoja zmierza za mną tam gdzie wypada się zatrzymać
na oddech
na zadziwienie
nasze my toczy się między stopą a stopą
między powrotem a wyjściem
między górą a dziś
nienazwanym





sobota, 13 stycznia 2018

***



czytam cię
przewracam kartkę za kartką w skupieniu
nie słysząc szelestów
prócz tych najcichszych pragnień

nie bywasz wichurą
zatrzymujesz się
w szum pochylających się drzew
kiedy mówisz o
o tym co kocham
rozkwitam

potem
tęsknię w rytm zamykanych drzwi
o poranku
zmaterializuję cię obok
znów będziesz
książką w dłoniach


czwartek, 2 listopada 2017

***

kiedy mam rozmawiać o życiu
czuję że spadam
czepianie się parapetu nie gwarantuje bezpieczeństwa
nikomu

niedziela, 22 października 2017

...


kiedy słońce nie grzeje
 tylko rzuca cienie
między mną a tobą

chłód  

sobota, 21 października 2017

...

***

pociągaj mnie
w góry
wyruszymy o świcie
zanim brzask dnia zdąży nas znużyć
w upalny dzień
odpocznij w cieniu moich rzęs
nabierz ochoty na noce przechadzki
między znanymi wzgórzami
dopieść doliny
pewną  dłonią
nim zaleją nasz jesienne deszcze
nauczymy się nie ulegać sztormom



rozdygotanie

jesteśmy rozedrgani
jak liście osiki  
kiedy dmiesz zapamiętale
nie trzymam kursu
nie umiem spadać
bezboleśnie


***
naucz mnie
 nie patrzeć w niebo
i nie widzieć
więcej niż chciałbyś dać
weź za rękę
nie ciągnij
w dół




***

tam za wybojami
drogi rozchodzą się
bez wytchnienia
z nami zostaje tylko smutek




zazdroszczę górom
że tak stoją
nieruchomi świadkowie życia
nie to co wulkany
kiedy wrą trwoga miesza się z zachwytem
czerpiąc garściami
można się upić
widokiem nagich skał

nad przepaścią 



wtorek, 17 stycznia 2017

rozłożyście


rozchodzimy się
jak dąb rozstajny

nie ma znaczenia
czy pójdziesz w prawo
ja w lewo rozłożę koronę
myśli
jak parasol nad naszą sprawą
odrosną na nowo liście
wiosną kiedy się zazieleni
nasz wspólny podzielony dom
przykryje stare rany

dąb nie zabliźni
ale pomieści nas jak
dzieci przytulone do życia


przetrwamy   


niedziela, 8 stycznia 2017

poranki






zastały nas
in flagranti
jak zazdrosny mąż
jakby nie mogły znieść myśli że nie zrywamy się
o świcie pędząc nieprzytomnie
kawę pijemy nieśpiesznie
a przytomnie na tyle
żeby zawładnąć każdą chwilą
w której nie ma jeszcze nowej
wiadomości
o końcu świata








sobota, 31 grudnia 2016

upalne opowieści

powstał niejako w reakcji na wiersz kogoś innego 


z dedykacją dla autora inspiracji  



upalne lato trwa
chwilę
a jednak zdążymy powiedzieć więcej
bzdur
niż spodziewaliśmy się kiedykolwiek
wypowiedzieć
wędrowaliśmy dalej niż pielgrzymki
świętych
nie widuje się upalnym latem
dotyka się miejsc
świętszych niż w muzeach Watykanu

kiedy nadejdzie zima
wstyd pamiętać
o lecie lepiej nie wspominać
przy stole
łamiąc się innym opłatkiem


szczęśliwego



gdzieś między prognozą pogody a wynikiem meczu
przeczytam
o masakrze z Orlando
mimochodem

dla lepszego samopoczucia westchnę głęboko
pochwalę widok za oknem
piękno gór dziś urzeka najmocniej

czuję się bezpiecznie
podnosząc wzrok znad lektury 
pomyślę tylko


to był taki cudowny dzień!



portret





wszystko co powiesz będzie jak barwa
i pędzel na płótnie
nie odpowiadam
maluję portret człowieka

nie tak chciałeś wyglądać
tak cię widzę kiedy słucham
jest piękniej niż kiedy 
patrzę




... bezwładność




to jest stan w którym wszystko
dygocze lekko
jak liście osiki w bezwietrzny dzień
choć wokół taki spokój
że nie zakołysze się nawet źdźbło
powieka się nie poruszy
żeby zamknąć oko bolące z braku wilgoci

bo kiedy zamyka oczy widzi
wyraźniej
obrazy których wcześniej nie widziała
a nie zapomni

lekki wietrzyk porusza liśćmi
 wpatrujmy się

w opowieści



pomiędzy




jest gdzieś
między chcę a oddam
za darmo
za uśmiech
za kilka słów nie na temat
za milczenie zaklęte
na zadany temat
za zawód
w malignie
za opamiętanie za późne
za wszystkie chcę kocham nie lubię
za nas i was
między nami
a życiem
radość
i ból




środa, 15 czerwca 2016

miniaturka (z)ważona





zważę cię jak każde słowo
miarą pełną
garść po garści
od serca



piątek, 18 marca 2016

bez-z-bez-za



co dopisać do pustej głowy
żeby nie powiewała na wietrze
jak chorągiewką macham słowami
bez znaczenia
 
oburza mnie wiatr
że widział więcej ode mnie
a mniej mówi
 
co dodać do znaczenia
kiedy brzmi pusto jak głowa
nabita stekiem bzdur

na-znaczenia

niedziela, 6 marca 2016

daleko do chmur




ścigam twoje myśli aż po źrenice
schowane pod powiekami
półprzymknięte słowa
których nie rozumiem
 
nie zazdrość mi
miejsc w których być nie mogłeś
 
mam swoje ślady na śniegu
trop urwany nagle jak ostatnie zdanie
 
grzeszę
 
kiedy stawiam stopy na wodzie
dla zmyłki
staję się lekka
nieprzejrzysta
 
jakby bos(k)a

sobota, 23 stycznia 2016

idealni




kocham cię
straszyć po nocach kiedy nie możesz spać

patrząc na twoje dłonie staję się
nagle
emocjonalna

czemu nie mówiłeś
że lubisz doliny
mogłam pójść górą
ponad tobą
rozmarzonym


stale mam skłonność
do ciszy
miedzy dzień dobry
a dobranoc
nic

nigdy nie mówiłeś
że nie kochasz 


poniedziałek, 18 stycznia 2016

se-ans-e - dzienniki



nie chce się przyglądać pożądliwie jakby chciała
czegoś grzesznego.  może wszyscy jesteśmy upośledzeni
każdy czegoś nie może, a może
czego nie może bliźni nie chce
patrzeć na seks głodnymi oczami
paralityka, który nawet nie wie, że mu zazdroszczą. nauczyła się
powściągać siłę. język nadal nie umie ujarzmić myśli
tarzają się w błocie niczym wieprze. nie zobaczysz w niej błysku
oka mgnieniem jest
akt marzeniem


* 20 października 2015

zanosi się na dłuższy deszcz - dzienniki




gdyby nie to schowałabym kalosze
przezornie nie pomaluję oczu i nie zgubię chusteczek
z parasolem trudniejsza sprawa
 
dziś już dżentelmeni nie mają butonierek
mają whisky i szkło
dla słabszych - wino
 
i jeśli się postarasz - trochę chęci


 * 3 października 2015

lemingi - dziennik




a może gdybym przeszła jeszcze raz
z kąta w kąt zaglądają okna
z nimi deszcz
październikowa aura
końcem września jeszcze będzie cieplej
informują prognozy i on
z miną szczęśliwego dziecka
ukrywa smutek
który bardziej pasuje do listopada
niż babiego lata 
 
na co dzień jesteśmy poprawni
 
optymistycznie patrzymy w przyszłość
poprawnie nastawieni na sukces
spieramy się o nowe wybory
jakby istniały


* 27 września 2015

niedziela, 21 czerwca 2015

o nieomylności ludzkiej i woli boskiej




kiedyś bóg pozwalał wymknąć się duszy
śpiewać z głębi radować byle czym
kiedy bóg ogłuchł
radość stała się zbędna
ludzie z karabinami posiedli boga
i prawo do jego woli

życie zstąpiło niżej niż piekło




niedziela, 31 maja 2015

z przewodnika po rzeczach podniebnych




może to zależy od kolejności doświadczeń
 ja widzę chmury
ty deszcz
razem brodzimy w kałużach
 skąd tęcze biorą początek
strumieni
wylanych albo wylewających się
rozpinamy się dumie pod łukiem
co wiedzie






wtorek, 7 kwietnia 2015

rzecz o abstrakcji





noc pohukuje na mnie jak słowa
czasem błyśnie czymś w okno a ja już widzę
blask
oczy
przyklejone do podłogi, ściany , muchy za moimi plecami
byle nie
patrzeć w punkt od którego nie można się
oderwać
słychać
dźwięki które wrastają i stają się tobą
nami
wszystkimi z osobna
głosami pustki księżyca i pełni
poświaty
za światy powiedziesz każdą myśl jaka spocznie
uczepi się tonu
zatonie w pejzażu
by umrzeć
na końcu spojrzenia i dźwięku



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

re: wróć





teraz piszę bo pora  
na dystans
wyraża się w spojrzeniu
wstecz dzieli nas pustynia
słów potoki
wartkie jak wiosna przecinają
światy na pół
życia tętnią w rytm  kiedy milczę
 przyśpiesza  kiedy używam zbyt wielu
słów mi nie trzeba
żeby nazywać  to co żyje
jest wewnątrz
i kipi




kiedyś wrócę 



niedziela, 29 marca 2015

reakcja na ...



pani na pewno słyszała?
nie słyszałam.
nie chcę słyszeć. patrzeć
na szczątki na pierwszych stronach
ani czytać setnej teorii rozrywającej każdą z ofiar
na coraz mniejsze kawałki
solidarnie ukamienować każde wspomnienie
ból rozerwać na strzępy
humanitarnie
odczłowieczyć



wtorek, 13 stycznia 2015

Migawka VIII



Znów się ogląda. Lękliwie patrzy na kobietę tulącą chłopca.

Już wie, że zamiast bajek szepcze mu do ucha wolę proroka.
Potem. Inne będą zazdrościć.
Z dumą powie: to był mój syn.

Ta druga już nigdy nie będzie sobą.
Z trudem wyszepcze: tam był mój syn.

Inne matki będą płakać.
Z radości. Tym razem.



niedziela, 11 stycznia 2015

Migawka IX



narzuć jej płaszcz na zgarbione plecy
nie patrz w twarz
jest jeszcze młoda
choć nie pamięta jak dorosły jej młode
 z lękiem patrzy na roześmiane twarze obcych  
dzieci
i modli się
nie dopuść tym razem

po co więcej smutnych matek na świecie? 



niedziela, 4 stycznia 2015

poranno-zimowy praise song




nim nocne mgły
pozwolą słońcu polizać dachy
oślepić szyby
i ogrzać zaczerwienione od zimna nosy
pierwszych przechodniów
zdążymy się ubrać w uśmiechy

i czułe słówka 

***




zachłannie kolekcjonuję dźwięki
darowane jak kwiaty
nie opadną kiedy odejdą
darczyńcy
są jak nagrobki żywych

lokata na sny  



czwartek, 1 stycznia 2015

szkic VII




wygląda  jak posąg z obrazu
niby niepiękna
wręcz niedościgła w brzydocie
a śni się
wszystkim postaciom tej sceny brakuje ciepła
malarze bez natchnienia
poszukują piękna gdzie go nie ma

a ona jest
i śni się

włosy jak pawie ogony
w blade oczy

za dnia





kiedy zjawia się w przedpokoju
nie wie co dalej
powtarzasz:  siadaj

nie działa na odległość
potrzebuje wzroku
żeby rozpalić światło trzeba iskry

a obraz stygnie
choć nie było o tym ani słowa
już po




poniedziałek, 29 grudnia 2014

zimowy obrazek




Widzę jak idzie.
Nie mogę się powstrzymać. To wrażenie staje się jak obraz na płótnie.
Ona podziwia. Ja się dziwię, że nadal można tak patrzeć na zwykłe rzeczy.
Właściwie zwyczajne.  Jak dom. Murowany. Malowany na biało lata temu.
Na tle świeżego śniegu widać wyraźniej.
Gładki pień zdaje się wypiękniał od wczoraj. Już się otrząsnął.
Nie mam mu za złe. Ma własny urok. Po co mu śnieg do ozdoby?
Co innego gałęzie. Lubią się stroić. Im mniejsza, tym chętniej się chwali nową bielą.
Zazdrosny wiatr.
Mróz to  artysta. Dziś się popisał.
Klaszczę w podziwie. Zapomniałam o strząsaniu.

Już sobie poszła.

Nie wiem czy się uśmiechała.  







niedziela, 28 grudnia 2014

słowa jak stare dzieje



najpierw
słowo staje się wężem
gładko wsuwa miedzy język a ucho
i spływa
chwilę trzepocze rzęsami
szybciej
trzepotanie przechodzi w histerię
drapanie w gardle
drga
jabłko Adama  
nie wypuści już więcej

słowo nabiera znaczeń jakich nie miało
kiedy się znajdą






piątek, 26 grudnia 2014

z czyjejś galerii szkiców




szkic 1
on. idzie przodem
w dłoni kij
milczy
jego mowa rozczula

szkic 2
patrzy
słowo układa się w obraz
ulubiony

szkic 3
ona.
całuje go w policzek
przytula się jak kotka
z niewidzącym wzrokiem
mogłaby przysiąc że tak było

szkic 4
kiedy milczą
sok z winogron ścieka między palcami
trwa rozmowa

szkic 5
sen na jawie
z głową na wietrze
ból zmienia pamięć
czas schodzić
trudniej

szkic 6
solą dnia jest tęsknota
szkic słowem
przywraca znaczenia




poniedziałek, 8 grudnia 2014

wulkanicznie



prawdziwe rozmowy rozdzierają słowa na pół
stare rany długo się bliźnią
nawet jeśli godzimy się kochać
pół na pół
dziś jest wspólne
jutro nie nasze
marzną mi stopy
nieogrzane dłonie stracą moc
mam chłodną głowę
a jednak wrze lawa słów

pod pozorem



niedziela, 16 listopada 2014

Słowa



wypuszczam
jak dzieci
na wiatr  


wracają całkiem inne 



wtorek, 22 lipca 2014

górska impresja




jak dotknąć słowem czego dotyka oko
myśli pozwolić
przemknąć szczytem
niezauważonej tęsknoty
załamać głos jak łamie się dzień
na noc
i zejść
nie czując żalu






sobota, 21 czerwca 2014

nie-pogody



czasem myślę
że czas już wyjść z siebie
mogłabym się rozdzielić na czworo
jak  włos

wtedy ty byłbyś tutaj
ja
szybciej
tam
zmieniałabym każde słowo w burzę
z łoskotem
niczym słoneczny dzień w niepogodę

na cztery ręce
łatwiej uważać kiedy przechodzi 
obok nas jakaś aura

pogodę ducha zawdzięczam sztormom
oczyszczam myśli kiedy mówię


za dużo   

piątek, 20 czerwca 2014

sculptura




człowieka się rodzi z kamienia
i ciosa póki starcza

na starość treść przerasta
kiedy pęknie forma

proch się przesypie

w ostatnich
fidiaszy



niedziela, 15 czerwca 2014

bez-drożnie



nie odchodzę
od siebie stawiam proste
pytania o drogę

można chodzić
jak po wodzie
byle z wiarą

na lepsze potem
teraz
nie wiem


czwartek, 22 maja 2014

***




znamy się jakbyśmy mieli po sto lat
może wcale
nie wychodziliśmy

po nikogo




  

niedziela, 18 maja 2014

piątek, 9 maja 2014

...



gdybyś chciał
mogłabym się gniewać
albo przebaczać
każdego dnia

a najlepiej się godzić
i głodzić



piątek, 2 maja 2014

wieczornik mo-mentalny



do ogrodu wchodzą tylnym wejściem
żeby zaskoczenie było większe
kopią dołki
w pamięci zostają
zapachy
jak obrazy
zbierane w białe kiście

zaniosę do domu

w zapomnieniu pomoże dźwięk
kosy żnącej trawę
tuż przy drodze

stoją domy

gwarne
pod wieczór kwilą jak ptaki
przed snem
jakby chciały to wszystko usłyszeć
co bełkoczą tłuste grille do piwa



czwartek, 1 maja 2014

...



zamykam oczy
i widzę
z tyłu głowy
wychodzą nieproszeni goście

stare zjawy wyjadają ziarno
psują
świąteczny ogród 
kwitnie

boję się
kiedy cię widzę
gotowego na wszystko



sobota, 26 kwietnia 2014

skłonność


kiedy
opowieści o życiu
częściej smucą niż cieszą

ciszy
pozwalam wybrzmieć
po swojemu

deszczom wypadać
do utraty chmur

wyszumieć wiatrom
w twarz
krzyczeć tylko kiedy wyją
najmocniej
kochać
słońce



piątek, 25 kwietnia 2014

złapane w biegu



dźwięki
rosną w uszach
pełno mam słów
ptaków
szumów rzek

już nie umiem rozróżnić


które są moje
twoje

zrastamy się


w słowach

na wietrze
łapiemy ukryte

znaczenia

splatają się w ciszę



środa, 23 kwietnia 2014

ślimaki



goniliśmy się
w myślach
ścigały nas
jeszcze długo nim zniknęliśmy
sobie
z oczu
wyczytałam cię innym

niż byłeś

sobota, 28 grudnia 2013

tryptyk istotny



1.
kiedy myślę o starości
potrzebuję twoich oczu
przywołują obrazy
nie twoje pamięci
czarno-białe

zatarte kontury
oczy
serce pełne łez
a nie uronią kropli

gorycz
oswaja się powoli
oszczędza na później
na lata
na niezapominanie




 2.
kiedy myślę o starości
pamiętam jej włosy splątane w ogon
niebieski fartuch w drobne kwiaty
i lekki grymas w kąciku
ust
nie otwierała bez powodu

ja nie pytałam


3. 
kiedy znów myślę o starości chcę być nią
kiedy się uśmiechała
jakby znała tajemnicę

dziś nie mogę sobie przypomnieć
czemu nie pytałam




niedziela, 1 grudnia 2013

tylko mi tu nie podskakuj



jeszcze nie pora
do nieba
nie podskoczysz
talent podrapany w pięty
pójdzie ostatni
wers wersowi nie równy
celnością słowa zabija się

(w) ptaki
strzelam z procy
nim znów się zagnieżdżą  
w jego myślach 
wikłacze

mnie

został podziw 









sobota, 30 listopada 2013

Post scriptum



mglistym świtem trudniej się zbierać
w sobie łatwiej 
mgły nawijać na rzęsy
gonić myśli
brzegiem wczorajszych zapomnień
  

kiedy początek jest jak koniec
nie wiem
co powiedzieć żeby nie przestraszyć

cieni 


niedziela, 24 listopada 2013

O prognozach dowiaduję się ostatnia



jak w prognozach
śnieg muska szybę od zachodu jakby narodził się ze skłonnością  
podstarzałego sąsiada
widuję
obu tak samo

nadal trochę majaczę

przedzieram się przez światy zaszczepione
a porzucone z niewygody
poglądów na życie lepiej uczę się z jawy
własny sen można dzielić na czworo
o włos
przechadzać się dalej
pytać o sens


czy szukać skarbu



wtorek, 12 listopada 2013

z pominięciem



Letnie zachwyty upycham w sobie niczym głodne dziecko. Byle więcej.
Chowam na potem. Chłodne dni przepuszczam
przez palce. Lekkomyślnie. Tulę poduszki. Na dobranoc wmawiam im
miękkość. Zapach. Słońce w oczy i radość.

Zimy zapomina się sprawniej.


poniedziałek, 28 października 2013

strzępienie frazy na gładkim języku



jak tu pisać długie wiersze, skoro nie można nauczyć się życia
całą szerokością frazy przyglądam się
z boku jest inaczej
czuje oddech zza

tęsknię

tym co wydłuża noce
w wyobraźni maluję siebie
podstawiam do wzoru
na ja- ty

mylę algorytm



wtorek, 22 października 2013

kołysanka druga


bo przecież śpisz a mówisz do mnie
choć obraz mąci ci się znów

czy tą dziewczynką to ja byłam
czy tylko ona była mną

a potem nikt już nie wie
gdzie się łóżka kończy wiotki brzeg
ja sypiam nago ona nie

mijamy się

jest dzień



Kołysanka dla ...



już zamknij oczy
proszę śnij
gdy chmury kłębią się nad światem
jak ślepcy we mgle ciągle iść
usiądźmy nim się zerwie czas

nim kiepską nicią szyte dni
pękną tam gdzie się raj nie przyśni

zapłaczmy czasem lecz nie dziś
niech życie się w mozaikę składa


ja muszę w swoją stronę iść
więc niebo nam się ciągle zmienia





czwartek, 17 października 2013

Migawka IV




- Dziwny - przemyka mi nagle przez głowę - tutaj wszyscy jesteśmy.

Zawsze znajdę sobie jednak kogoś.
- Kozioł ofiarny - podkpiwa czasem mój towarzysz.

Zamyślam się. Wymyślam mu życiorys. Historię życia w epizodach.
Ma niewiarygodnie długie i chude stopy.
- Skąd on się tu wziął? Jakby spadł ze starego obrazu. Pamiętam taki. Właściwie to było zdjęcie, ale co za różnica. Stare, czarno-białe.
- Tak, musiał się wziąć z tego zdjęcia.


-Kto?On? - pyta mój towarzysz kiwając znacząco głową.
Słowacki góral odwraca się i odchodzi. Niech idzie.

Mój wzrok wypala mu dziury w czaszce. Odwraca się, jakby z lękiem.
"Jeszcze mnie spotka" może brzmieć jak zemsta.


poniedziałek, 16 września 2013

to nie będzie miłosny list



zaśmiewaliśmy się do łez. spochmurniało. teraz
bolą mnie oczy
po wypłukanym szczęściu ani śladu. mrucz mi stale o
wietrze w koronach. i o słońcu o każdej porze roku.

pod twoim niebem tak często nie pada. ożywiam się
jak potok stale wpływam na losy
sprawców nieszczęść z zapomnianych rysunków
i szczęść, którym niepotrzebne fotografie.

piątek, 13 września 2013

spotkania



1.
spotkaj się ze mną
poczekam
w pół drogi
usiądę

do stołu pójdziemy już razem

2.
spotkam się z tobą
w połowie stołu
zostawię ci wiadomość

że jestem

kiedy wyciągniesz dłoń
możesz brać do syta
tylko nie odchodź
wiecznie głodny



poniedziałek, 2 września 2013

prasówka na koniec dnia



patrzę na jego usta kiedy opowiada mi wszystkie okropności dnia
o zachodzie słońca
krzywi się na dźwięk słowa
matka
świdruje mi uszy
nie chcę słyszeć

marzę o bramach raju w których starzeje się Zorn
a Śmietanę tuli czarny Orfeusz

i już nie wiem czy mam prawo uśmiechać się ze szczęścia






środa, 21 sierpnia 2013

rozmyślnie



nie pamiętam kiedy kończy się lato
tylko, że początek był gorący jak moja głowa
kiedy wchłaniam całą wilgoć poranka
pęcznieję niczym myśli nad ranem

potem znów upał
odchodzi powoli
aż nad potok
występujących z brzegów golasów

przemykam obok
z poczuciem ulgi
mogę uciec
od ciągłego pamiętania żeby chronić głowę

od kapeluszy



wtorek, 20 sierpnia 2013

pustynny chorał



chorzej brzmi
niż pacierze






niedziela, 18 sierpnia 2013

nie-znacz(e)nie




słabsze są tylko znaczenia a może
mówię mniej niż

zwykle
nie wystarczało za nie
tak za tak

teraz blednę

czwartek, 1 sierpnia 2013

(o)powieść inspirowana)





mów do mnie

deszczem
popiołów

łoskotem maszyn nie zachwalaj
życia
nie da się wrócić wrakom

ludzi

wypatruj na pustkowiach
zatkaj uszy
na wysypisku

zdzieraj rdzę
z pozłacanych cacek


wtorek, 30 lipca 2013

posłuchaj jak śpiewam



dom mam w głowie
posłuchaj
jak stawiam mury

bezszelestnie

okna i drzwi wypatrzę czekając
na powrót

gdy nie ma wyjścia


niedziela, 28 lipca 2013

miniaturka nieostrożna



rozbija się o brzeg jak nierozważna  mewa
pozorny spokój
wokół
zakłóca krzyk


bez tytułu



łatwiej napisać wiersz
niż milczeć o tym
czego nie można nazwać

zbiorowa dyskrecja nie nazywa winnych
zamilczmy


niedziela, 21 lipca 2013

namacalnik




nie dotykaj
chmur w deszczu

palą
oczy po każdym zetknięciu ze słońcem
skrzą
słaby wzrok  na nieprzejrzyste myśli
zmienia w mokradła
po wyschnięciu  zostają bruzdy
 czołem biegnie ślad mądrości
bez zastosowania

obraz przywiera jak zapach do ciała
zostaje
w szczelinach skrapla się w martwe morza

nie dotykaj
słonych wód  


niedziela, 30 czerwca 2013

poczekaj na mnie za drzwiami



Bo kiedy już wejdziesz, potkniesz się. O jazz.
O walizki. O tak zwane doświadczenie życiowe,
biografię Chanel. O Pawlikowską w podróży. I jazz.

Nim usiądziesz do stołu, zapomnisz. Zamilczę
cię. Przy kawie podam rękę.
Pójdziemy razem. Poprzez deser. Zapatrzę cię.
Zapatrzę się.

Możemy się nigdy nie dowiedzieć.
Początek to był, czy koniec.



piątek, 28 czerwca 2013

niedostępnik





nie dowierzam

ten szept
zaczyna się inaczej

w tysiącu myśli
rośnie w siłę
przenikliwą jak przedwieczorne słońce
między konarami
na-przestrzał
o zachodzie
perli się w dźwiękach

nie powiem





podskórnik




na ojców nie ma mocnych
córek szelek synów twardych krzeseł
słów

biorą się

znikąd silą na gest uścisk
nie zelży z czasem

poluzuje










czwartek, 27 czerwca 2013

skrawki




niedobrze jest sobie
odmawiać pacierz
trzy razy dziennie zapożyczać
cudzych słów
nie znając  znaczeń 

wtorek, 2 kwietnia 2013

nu-clear



jeszcze świat
jak świt
się ociąga

odwleka chwilę w której runie

wszystko

co było
nieistotne

kiedy zapalają się wrogom oczy
(s)przeciw




http://www.youtube.com/watch?v=u00aCped_Gs&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w

sobota, 23 marca 2013

z okazji zimowej wiosny ...



http://www.youtube.com/watch?v=p4l7HolE0QA&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w&feature=mh_lolz








czwartek, 21 lutego 2013

póki co




jest w czerni chmur jakiś niepokój
nieswój nastrój nocnych latawic
ze snami na własność

gonią w pętelkę
góra dół
góra dół

która szybsza weźmie więcej
od życia niezliczonych
wrażeń pustych
pełnych nie-pokoi
dla kontrastu

czas na brzegu szklanki tkwi póki co

czas do biegu
a luty się kończy niemrawo
zimno
może wstrząsnąć ciałem póki co
radość rankiem nie wschodzi nam spoza chmur


http://www.youtube.com/watch?v=URMmUpqt-Pc&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w

poniedziałek, 18 lutego 2013



być

jak w równoległe światy
kiedy wkrada się do mnie smutek
 jestem
w na-stroju pierwszej ewy

chcę być
na miarę siedmiu cudów
na każdy rok przestępny wielka miłość

nie zamykaj
oczu
nie mogę oderwać     
nie pozwól umrzeć z tęsknoty 





niedziela, 17 lutego 2013




na granicy smutku
jest dzień

kiedy umiera przyjaciel

póżniej już tylko czas

jak wieczorne mgły
zabiera żywe wspomnienia


piątek, 8 lutego 2013

Podstępnik


Najpierw mruczenie. Murmurando na jeden.

Na dwa. I struna. Nie pęka.
Spojrzenie. Cieszy oczy. I trwa.

Trzeszczy. Sypiemy się

jak cienkie szkło. Za późno by ukryć.
Cokolwiek.



sobota, 26 stycznia 2013

bo gdy się milczy apetyt rośnie wilczy*



a o tej porze się milczy porannymi mgłami
nad górami wieszczą niezłą pogodę
ducha można uciszyć śpiewem
ptaków pierwszy krzyk
o poranku modlą się o dobry dzień

apetyt wzmaga się
z każdym skrzypnięciem buta






*J.Kofta



czwartek, 24 stycznia 2013

mżawka z migawki



zimą częściej myśli rozpływają się
we mgle. poranki bywają niepewne dnia.
jeszcze nie wiedzą jak długo pozostać.
za chmurą jakiś świat się nie budzi. potem. wrzask

słońca prosto w oczy. zamykasz zamiast mrużyć
powieki. opadną. zawisną jak czapy śniegu
na świerkach. nie strząsaj. śnić się będą wczesne wiosny.
zielenie w głowie. w środku. w bieli.
wybieli się dziś. i wczoraj.



wtorek, 15 stycznia 2013

wyłamuję się z siebie




kołek po kołku, myśl po słowie
miałam być inna
 a nie jestem
sobą
rzucam się
nie oferuję drugich policzków

ani szaty
zakładam, że wyjdę
na ludzi opłaca się

nie oglądać   

poniedziałek, 14 stycznia 2013

tajemnica




ta moja cisza w której widzę inaczej
pachnie jak szczyt górski
o świcie urzeka
flirtuje ze mną od lat

a teraz kiedy już o niej tyle wiem
mogę tu zostać
lub odejść

pójdzie ze mną




środa, 2 stycznia 2013

post factum o końcu bez końca








Na koniec powinniśmy się wzywać.
Dzień czy noc – nie robi różnicy. Tylko
światło. Potrzeba więcej światła, żeby nie ogłaszać końców świata
kiedy popadnie. To tak dezorganizuje walki, że miałoby się ochotę
przestać; ba czasem nawet pogodzić z losem.

Ale my nie jesteśmy dla takich końców. Bo kiedy już nadejdzie ten nasz, właściwy;
pewnie nikt nie zauważy. Byli. Nie ma. Co za różnica?
Kiedy media pokażą zdjęcia, będą następne.





wtorek, 1 stycznia 2013

tu nie ma raju. nie będzie




nie wystarczy już, że nie nazywamy się adam i ewa?
grzeszymy nawet bardziej. nie ma kłamstwa. niepełna prawda 
usprawiedliwia.  pożądanie. nikt sobie nie zaprząta głowy małymi grzechami 
na koniec świata. wystarczy być dość dobrym.

byliśmy. niebyt dobrzy. w ogóle byliśmy, a to dziś 
takie wyzwanie.
razem.  osobno przeżywamy zachwyty. nad poezją 
strzępimy języki. kajamy się za brak słów. pięknych. nas 
już nie będzie. po końcu świata zostanie: ty. ja.




niedziela, 23 grudnia 2012

all- śnienia




zdarzają się
takie rzeczy tak nagłe jak olśnienia
choć przychodzą nie w czasie
za późno dowiadujemy się przepowiedni  

to jak głową w mur
dziś wiem
jutro sobie nie przypomnę

chcę wierzyć
że cokolwiek jest zmieni się
pokryje kurzem
kurze łapki będą odstraszać

od lustra odchodząc nadal nie wiem 



wtorek, 4 grudnia 2012

wiem - słowo jak krem


bywa
że rozmowa jest jak przechadzka
pustymi ulicami
nie zapuszczam się broń boże
gdzieś w głąb
znaczeń

ledwie muskam
bezpiecznie nie drążyć
nie wypłynie nic gdy nie ma głębi
gładka gadka

ledwie grymas świadczy przeciw
zatrzepocze
zaświergocze

będzie rajsko




*G. Turnau

http://www.youtube.com/watch?v=vmiWlg29Azo&feature=BFa&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w 



poniedziałek, 22 października 2012

„…biorę się za słowo jak za chleb”




kiedy wracam do siebie
kroję pajdy
oddzielam miękkość od skórki
przywieram
raz do jednej to do drugiej strony

nie przełknę brzmień
nim same wejdą
rozmieszkają się we mnie

ponasycają głód




sobota, 20 października 2012

zatapianie


nie zasypia
to co w głowie
nie można wierzyć
we wszystko ubiera się cisza

bębnią
słowa jak ulewny deszcz
bez znaczenia
dla słów
dźwięki nie różnią się
melodią zatapia się światy
zlewa w jedno

nieistnienie




piątek, 19 października 2012

zapewnienia nie-pewne



dziwne myśli
raz po raz
prześladują tę przestrzeń w której
pustka
wywiera największy wpływ na ego
logiczne

bez podstaw do tez czy twierdzeń
nic na pewno

to się zdarzy co może
a niedobrze że wiesz gdzie się kończy 











poniedziałek, 15 października 2012

M. nie śnią się spadochrony



śpiewa że jesteś
echo echo

kamykiem w okno
otwarte na wschód
słońca nie może zobaczyć
ślepiec
laską wypatrzy krawężnik
wężyk-iem

spada budzi się z krzykiem
ykiem ykiem

jest tylko trochę 
niema
nie ma
znaczenia
że cię zna

kiedy krzyczy



M. nie śnią się spadochrony

śpiewa że jesteś
echo echo

kamykiem w okno
otwarte na wschód
słońca nie może zobaczyć
ślepiec
laską wypatrzy krawężnik
wężykiem
spada budzi się z krzykiem
ykiem ykiem

jest tylko trochę ochę ochę
niema
nie ma
znaczenia
zna mnie
długo krzyczy 

piątek, 12 października 2012

rozstroje



czekanie to absurd
ręce swoje
nogi swoje
a głowa

moja czy nie
co za różnica o tej porze

sto wymachów
pompki brzuszki przysiady
i znów głowa

boli
że nie mam więcej tam
mniej tu

coś na koncie
trochę w głowie
lat
więcej czy mniej
taka dola

gdybym była a nie jestem


trochę obca


środa, 10 października 2012

jesiennie ...



brodzimy
jakby nie było żadnej głębi
im szerzej się rozdrapuje
tym więcej

ziemi pod paznokciami
tkwią drzazgi
w sercu

z wierzchu
strojni w cudze barwy
opadamy

z sił



czwartek, 4 października 2012

Anna milczy do J. na temat



właśnie nie powiedzieli sobie
żadnego tak
choć nie byłoby naturalniej w tej sytuacji

czas na sny
przychodzi niespodziewanie
ani szybko
ani się nie spóźnia

jakby się dziwił
jak można tyle o sobie
do siebie

i nic

a mimo to popsuć
nocne opowieści