poniedziałek, 8 grudnia 2014

wulkanicznie



prawdziwe rozmowy rozdzierają słowa na pół
stare rany długo się bliźnią
nawet jeśli godzimy się kochać
pół na pół
dziś jest wspólne
jutro nie nasze
marzną mi stopy
nieogrzane dłonie stracą moc
mam chłodną głowę
a jednak wrze lawa słów

pod pozorem



niedziela, 16 listopada 2014

Słowa



wypuszczam
jak dzieci
na wiatr  


wracają całkiem inne 



wtorek, 22 lipca 2014

górska impresja




jak dotknąć słowem czego dotyka oko
myśli pozwolić
przemknąć szczytem
niezauważonej tęsknoty
załamać głos jak łamie się dzień
na noc
i zejść
nie czując żalu






sobota, 21 czerwca 2014

nie-pogody



czasem myślę
że czas już wyjść z siebie
mogłabym się rozdzielić na czworo
jak  włos

wtedy ty byłbyś tutaj
ja
szybciej
tam
zmieniałabym każde słowo w burzę
z łoskotem
niczym słoneczny dzień w niepogodę

na cztery ręce
łatwiej uważać kiedy przechodzi 
obok nas jakaś aura

pogodę ducha zawdzięczam sztormom
oczyszczam myśli kiedy mówię


za dużo   

piątek, 20 czerwca 2014

sculptura




człowieka się rodzi z kamienia
i ciosa póki starcza

na starość treść przerasta
kiedy pęknie forma

proch się przesypie

w ostatnich
fidiaszy



niedziela, 15 czerwca 2014

bez-drożnie



nie odchodzę
od siebie stawiam proste
pytania o drogę

można chodzić
jak po wodzie
byle z wiarą

na lepsze potem
teraz
nie wiem


czwartek, 22 maja 2014

***




znamy się jakbyśmy mieli po sto lat
może wcale
nie wychodziliśmy

po nikogo




  

niedziela, 18 maja 2014

piątek, 9 maja 2014

...



gdybyś chciał
mogłabym się gniewać
albo przebaczać
każdego dnia

a najlepiej się godzić
i głodzić



piątek, 2 maja 2014

wieczornik mo-mentalny



do ogrodu wchodzą tylnym wejściem
żeby zaskoczenie było większe
kopią dołki
w pamięci zostają
zapachy
jak obrazy
zbierane w białe kiście

zaniosę do domu

w zapomnieniu pomoże dźwięk
kosy żnącej trawę
tuż przy drodze

stoją domy

gwarne
pod wieczór kwilą jak ptaki
przed snem
jakby chciały to wszystko usłyszeć
co bełkoczą tłuste grille do piwa



czwartek, 1 maja 2014

...



zamykam oczy
i widzę
z tyłu głowy
wychodzą nieproszeni goście

stare zjawy wyjadają ziarno
psują
świąteczny ogród 
kwitnie

boję się
kiedy cię widzę
gotowego na wszystko



sobota, 26 kwietnia 2014

skłonność


kiedy
opowieści o życiu
częściej smucą niż cieszą

ciszy
pozwalam wybrzmieć
po swojemu

deszczom wypadać
do utraty chmur

wyszumieć wiatrom
w twarz
krzyczeć tylko kiedy wyją
najmocniej
kochać
słońce



piątek, 25 kwietnia 2014

złapane w biegu



dźwięki
rosną w uszach
pełno mam słów
ptaków
szumów rzek

już nie umiem rozróżnić


które są moje
twoje

zrastamy się


w słowach

na wietrze
łapiemy ukryte

znaczenia

splatają się w ciszę



środa, 23 kwietnia 2014

ślimaki



goniliśmy się
w myślach
ścigały nas
jeszcze długo nim zniknęliśmy
sobie
z oczu
wyczytałam cię innym

niż byłeś

sobota, 28 grudnia 2013

tryptyk istotny



1.
kiedy myślę o starości
potrzebuję twoich oczu
przywołują obrazy
nie twoje pamięci
czarno-białe

zatarte kontury
oczy
serce pełne łez
a nie uronią kropli

gorycz
oswaja się powoli
oszczędza na później
na lata
na niezapominanie




 2.
kiedy myślę o starości
pamiętam jej włosy splątane w ogon
niebieski fartuch w drobne kwiaty
i lekki grymas w kąciku
ust
nie otwierała bez powodu

ja nie pytałam


3. 
kiedy znów myślę o starości chcę być nią
kiedy się uśmiechała
jakby znała tajemnicę

dziś nie mogę sobie przypomnieć
czemu nie pytałam




niedziela, 1 grudnia 2013

tylko mi tu nie podskakuj



jeszcze nie pora
do nieba
nie podskoczysz
talent podrapany w pięty
pójdzie ostatni
wers wersowi nie równy
celnością słowa zabija się

(w) ptaki
strzelam z procy
nim znów się zagnieżdżą  
w jego myślach 
wikłacze

mnie

został podziw 









sobota, 30 listopada 2013

Post scriptum



mglistym świtem trudniej się zbierać
w sobie łatwiej 
mgły nawijać na rzęsy
gonić myśli
brzegiem wczorajszych zapomnień
  

kiedy początek jest jak koniec
nie wiem
co powiedzieć żeby nie przestraszyć

cieni 


niedziela, 24 listopada 2013

O prognozach dowiaduję się ostatnia



jak w prognozach
śnieg muska szybę od zachodu jakby narodził się ze skłonnością  
podstarzałego sąsiada
widuję
obu tak samo

nadal trochę majaczę

przedzieram się przez światy zaszczepione
a porzucone z niewygody
poglądów na życie lepiej uczę się z jawy
własny sen można dzielić na czworo
o włos
przechadzać się dalej
pytać o sens


czy szukać skarbu



wtorek, 12 listopada 2013

z pominięciem



Letnie zachwyty upycham w sobie niczym głodne dziecko. Byle więcej.
Chowam na potem. Chłodne dni przepuszczam
przez palce. Lekkomyślnie. Tulę poduszki. Na dobranoc wmawiam im
miękkość. Zapach. Słońce w oczy i radość.

Zimy zapomina się sprawniej.


poniedziałek, 28 października 2013

strzępienie frazy na gładkim języku



jak tu pisać długie wiersze, skoro nie można nauczyć się życia
całą szerokością frazy przyglądam się
z boku jest inaczej
czuje oddech zza

tęsknię

tym co wydłuża noce
w wyobraźni maluję siebie
podstawiam do wzoru
na ja- ty

mylę algorytm



wtorek, 22 października 2013

kołysanka druga


bo przecież śpisz a mówisz do mnie
choć obraz mąci ci się znów

czy tą dziewczynką to ja byłam
czy tylko ona była mną

a potem nikt już nie wie
gdzie się łóżka kończy wiotki brzeg
ja sypiam nago ona nie

mijamy się

jest dzień



Kołysanka dla ...



już zamknij oczy
proszę śnij
gdy chmury kłębią się nad światem
jak ślepcy we mgle ciągle iść
usiądźmy nim się zerwie czas

nim kiepską nicią szyte dni
pękną tam gdzie się raj nie przyśni

zapłaczmy czasem lecz nie dziś
niech życie się w mozaikę składa


ja muszę w swoją stronę iść
więc niebo nam się ciągle zmienia





czwartek, 17 października 2013

Migawka IV




- Dziwny - przemyka mi nagle przez głowę - tutaj wszyscy jesteśmy.

Zawsze znajdę sobie jednak kogoś.
- Kozioł ofiarny - podkpiwa czasem mój towarzysz.

Zamyślam się. Wymyślam mu życiorys. Historię życia w epizodach.
Ma niewiarygodnie długie i chude stopy.
- Skąd on się tu wziął? Jakby spadł ze starego obrazu. Pamiętam taki. Właściwie to było zdjęcie, ale co za różnica. Stare, czarno-białe.
- Tak, musiał się wziąć z tego zdjęcia.


-Kto?On? - pyta mój towarzysz kiwając znacząco głową.
Słowacki góral odwraca się i odchodzi. Niech idzie.

Mój wzrok wypala mu dziury w czaszce. Odwraca się, jakby z lękiem.
"Jeszcze mnie spotka" może brzmieć jak zemsta.


poniedziałek, 16 września 2013

to nie będzie miłosny list



zaśmiewaliśmy się do łez. spochmurniało. teraz
bolą mnie oczy
po wypłukanym szczęściu ani śladu. mrucz mi stale o
wietrze w koronach. i o słońcu o każdej porze roku.

pod twoim niebem tak często nie pada. ożywiam się
jak potok stale wpływam na losy
sprawców nieszczęść z zapomnianych rysunków
i szczęść, którym niepotrzebne fotografie.

piątek, 13 września 2013

spotkania



1.
spotkaj się ze mną
poczekam
w pół drogi
usiądę

do stołu pójdziemy już razem

2.
spotkam się z tobą
w połowie stołu
zostawię ci wiadomość

że jestem

kiedy wyciągniesz dłoń
możesz brać do syta
tylko nie odchodź
wiecznie głodny



poniedziałek, 2 września 2013

prasówka na koniec dnia



patrzę na jego usta kiedy opowiada mi wszystkie okropności dnia
o zachodzie słońca
krzywi się na dźwięk słowa
matka
świdruje mi uszy
nie chcę słyszeć

marzę o bramach raju w których starzeje się Zorn
a Śmietanę tuli czarny Orfeusz

i już nie wiem czy mam prawo uśmiechać się ze szczęścia






środa, 21 sierpnia 2013

rozmyślnie



nie pamiętam kiedy kończy się lato
tylko, że początek był gorący jak moja głowa
kiedy wchłaniam całą wilgoć poranka
pęcznieję niczym myśli nad ranem

potem znów upał
odchodzi powoli
aż nad potok
występujących z brzegów golasów

przemykam obok
z poczuciem ulgi
mogę uciec
od ciągłego pamiętania żeby chronić głowę

od kapeluszy



wtorek, 20 sierpnia 2013

pustynny chorał



chorzej brzmi
niż pacierze






niedziela, 18 sierpnia 2013

nie-znacz(e)nie




słabsze są tylko znaczenia a może
mówię mniej niż

zwykle
nie wystarczało za nie
tak za tak

teraz blednę

czwartek, 1 sierpnia 2013

(o)powieść inspirowana)





mów do mnie

deszczem
popiołów

łoskotem maszyn nie zachwalaj
życia
nie da się wrócić wrakom

ludzi

wypatruj na pustkowiach
zatkaj uszy
na wysypisku

zdzieraj rdzę
z pozłacanych cacek


wtorek, 30 lipca 2013

posłuchaj jak śpiewam



dom mam w głowie
posłuchaj
jak stawiam mury

bezszelestnie

okna i drzwi wypatrzę czekając
na powrót

gdy nie ma wyjścia


niedziela, 28 lipca 2013

miniaturka nieostrożna



rozbija się o brzeg jak nierozważna  mewa
pozorny spokój
wokół
zakłóca krzyk


bez tytułu



łatwiej napisać wiersz
niż milczeć o tym
czego nie można nazwać

zbiorowa dyskrecja nie nazywa winnych
zamilczmy


niedziela, 21 lipca 2013

namacalnik




nie dotykaj
chmur w deszczu

palą
oczy po każdym zetknięciu ze słońcem
skrzą
słaby wzrok  na nieprzejrzyste myśli
zmienia w mokradła
po wyschnięciu  zostają bruzdy
 czołem biegnie ślad mądrości
bez zastosowania

obraz przywiera jak zapach do ciała
zostaje
w szczelinach skrapla się w martwe morza

nie dotykaj
słonych wód  


niedziela, 30 czerwca 2013

poczekaj na mnie za drzwiami



Bo kiedy już wejdziesz, potkniesz się. O jazz.
O walizki. O tak zwane doświadczenie życiowe,
biografię Chanel. O Pawlikowską w podróży. I jazz.

Nim usiądziesz do stołu, zapomnisz. Zamilczę
cię. Przy kawie podam rękę.
Pójdziemy razem. Poprzez deser. Zapatrzę cię.
Zapatrzę się.

Możemy się nigdy nie dowiedzieć.
Początek to był, czy koniec.



piątek, 28 czerwca 2013

niedostępnik





nie dowierzam

ten szept
zaczyna się inaczej

w tysiącu myśli
rośnie w siłę
przenikliwą jak przedwieczorne słońce
między konarami
na-przestrzał
o zachodzie
perli się w dźwiękach

nie powiem





podskórnik




na ojców nie ma mocnych
córek szelek synów twardych krzeseł
słów

biorą się

znikąd silą na gest uścisk
nie zelży z czasem

poluzuje










czwartek, 27 czerwca 2013

skrawki




niedobrze jest sobie
odmawiać pacierz
trzy razy dziennie zapożyczać
cudzych słów
nie znając  znaczeń 

wtorek, 2 kwietnia 2013

nu-clear



jeszcze świat
jak świt
się ociąga

odwleka chwilę w której runie

wszystko

co było
nieistotne

kiedy zapalają się wrogom oczy
(s)przeciw




http://www.youtube.com/watch?v=u00aCped_Gs&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w

sobota, 23 marca 2013

z okazji zimowej wiosny ...



http://www.youtube.com/watch?v=p4l7HolE0QA&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w&feature=mh_lolz








czwartek, 21 lutego 2013

póki co




jest w czerni chmur jakiś niepokój
nieswój nastrój nocnych latawic
ze snami na własność

gonią w pętelkę
góra dół
góra dół

która szybsza weźmie więcej
od życia niezliczonych
wrażeń pustych
pełnych nie-pokoi
dla kontrastu

czas na brzegu szklanki tkwi póki co

czas do biegu
a luty się kończy niemrawo
zimno
może wstrząsnąć ciałem póki co
radość rankiem nie wschodzi nam spoza chmur


http://www.youtube.com/watch?v=URMmUpqt-Pc&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w

poniedziałek, 18 lutego 2013



być

jak w równoległe światy
kiedy wkrada się do mnie smutek
 jestem
w na-stroju pierwszej ewy

chcę być
na miarę siedmiu cudów
na każdy rok przestępny wielka miłość

nie zamykaj
oczu
nie mogę oderwać     
nie pozwól umrzeć z tęsknoty 





niedziela, 17 lutego 2013




na granicy smutku
jest dzień

kiedy umiera przyjaciel

póżniej już tylko czas

jak wieczorne mgły
zabiera żywe wspomnienia


piątek, 8 lutego 2013

Podstępnik


Najpierw mruczenie. Murmurando na jeden.

Na dwa. I struna. Nie pęka.
Spojrzenie. Cieszy oczy. I trwa.

Trzeszczy. Sypiemy się

jak cienkie szkło. Za późno by ukryć.
Cokolwiek.



sobota, 26 stycznia 2013

bo gdy się milczy apetyt rośnie wilczy*



a o tej porze się milczy porannymi mgłami
nad górami wieszczą niezłą pogodę
ducha można uciszyć śpiewem
ptaków pierwszy krzyk
o poranku modlą się o dobry dzień

apetyt wzmaga się
z każdym skrzypnięciem buta






*J.Kofta



czwartek, 24 stycznia 2013

mżawka z migawki



zimą częściej myśli rozpływają się
we mgle. poranki bywają niepewne dnia.
jeszcze nie wiedzą jak długo pozostać.
za chmurą jakiś świat się nie budzi. potem. wrzask

słońca prosto w oczy. zamykasz zamiast mrużyć
powieki. opadną. zawisną jak czapy śniegu
na świerkach. nie strząsaj. śnić się będą wczesne wiosny.
zielenie w głowie. w środku. w bieli.
wybieli się dziś. i wczoraj.



wtorek, 15 stycznia 2013

wyłamuję się z siebie




kołek po kołku, myśl po słowie
miałam być inna
 a nie jestem
sobą
rzucam się
nie oferuję drugich policzków

ani szaty
zakładam, że wyjdę
na ludzi opłaca się

nie oglądać   

poniedziałek, 14 stycznia 2013

tajemnica




ta moja cisza w której widzę inaczej
pachnie jak szczyt górski
o świcie urzeka
flirtuje ze mną od lat

a teraz kiedy już o niej tyle wiem
mogę tu zostać
lub odejść

pójdzie ze mną




środa, 2 stycznia 2013

post factum o końcu bez końca








Na koniec powinniśmy się wzywać.
Dzień czy noc – nie robi różnicy. Tylko
światło. Potrzeba więcej światła, żeby nie ogłaszać końców świata
kiedy popadnie. To tak dezorganizuje walki, że miałoby się ochotę
przestać; ba czasem nawet pogodzić z losem.

Ale my nie jesteśmy dla takich końców. Bo kiedy już nadejdzie ten nasz, właściwy;
pewnie nikt nie zauważy. Byli. Nie ma. Co za różnica?
Kiedy media pokażą zdjęcia, będą następne.





wtorek, 1 stycznia 2013

tu nie ma raju. nie będzie




nie wystarczy już, że nie nazywamy się adam i ewa?
grzeszymy nawet bardziej. nie ma kłamstwa. niepełna prawda 
usprawiedliwia.  pożądanie. nikt sobie nie zaprząta głowy małymi grzechami 
na koniec świata. wystarczy być dość dobrym.

byliśmy. niebyt dobrzy. w ogóle byliśmy, a to dziś 
takie wyzwanie.
razem.  osobno przeżywamy zachwyty. nad poezją 
strzępimy języki. kajamy się za brak słów. pięknych. nas 
już nie będzie. po końcu świata zostanie: ty. ja.




niedziela, 23 grudnia 2012

all- śnienia




zdarzają się
takie rzeczy tak nagłe jak olśnienia
choć przychodzą nie w czasie
za późno dowiadujemy się przepowiedni  

to jak głową w mur
dziś wiem
jutro sobie nie przypomnę

chcę wierzyć
że cokolwiek jest zmieni się
pokryje kurzem
kurze łapki będą odstraszać

od lustra odchodząc nadal nie wiem 



wtorek, 4 grudnia 2012

wiem - słowo jak krem


bywa
że rozmowa jest jak przechadzka
pustymi ulicami
nie zapuszczam się broń boże
gdzieś w głąb
znaczeń

ledwie muskam
bezpiecznie nie drążyć
nie wypłynie nic gdy nie ma głębi
gładka gadka

ledwie grymas świadczy przeciw
zatrzepocze
zaświergocze

będzie rajsko




*G. Turnau

http://www.youtube.com/watch?v=vmiWlg29Azo&feature=BFa&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w 



poniedziałek, 22 października 2012

„…biorę się za słowo jak za chleb”




kiedy wracam do siebie
kroję pajdy
oddzielam miękkość od skórki
przywieram
raz do jednej to do drugiej strony

nie przełknę brzmień
nim same wejdą
rozmieszkają się we mnie

ponasycają głód




sobota, 20 października 2012

zatapianie


nie zasypia
to co w głowie
nie można wierzyć
we wszystko ubiera się cisza

bębnią
słowa jak ulewny deszcz
bez znaczenia
dla słów
dźwięki nie różnią się
melodią zatapia się światy
zlewa w jedno

nieistnienie




piątek, 19 października 2012

zapewnienia nie-pewne



dziwne myśli
raz po raz
prześladują tę przestrzeń w której
pustka
wywiera największy wpływ na ego
logiczne

bez podstaw do tez czy twierdzeń
nic na pewno

to się zdarzy co może
a niedobrze że wiesz gdzie się kończy 











poniedziałek, 15 października 2012

M. nie śnią się spadochrony



śpiewa że jesteś
echo echo

kamykiem w okno
otwarte na wschód
słońca nie może zobaczyć
ślepiec
laską wypatrzy krawężnik
wężyk-iem

spada budzi się z krzykiem
ykiem ykiem

jest tylko trochę 
niema
nie ma
znaczenia
że cię zna

kiedy krzyczy



M. nie śnią się spadochrony

śpiewa że jesteś
echo echo

kamykiem w okno
otwarte na wschód
słońca nie może zobaczyć
ślepiec
laską wypatrzy krawężnik
wężykiem
spada budzi się z krzykiem
ykiem ykiem

jest tylko trochę ochę ochę
niema
nie ma
znaczenia
zna mnie
długo krzyczy 

piątek, 12 października 2012

rozstroje



czekanie to absurd
ręce swoje
nogi swoje
a głowa

moja czy nie
co za różnica o tej porze

sto wymachów
pompki brzuszki przysiady
i znów głowa

boli
że nie mam więcej tam
mniej tu

coś na koncie
trochę w głowie
lat
więcej czy mniej
taka dola

gdybym była a nie jestem


trochę obca


środa, 10 października 2012

jesiennie ...



brodzimy
jakby nie było żadnej głębi
im szerzej się rozdrapuje
tym więcej

ziemi pod paznokciami
tkwią drzazgi
w sercu

z wierzchu
strojni w cudze barwy
opadamy

z sił



czwartek, 4 października 2012

Anna milczy do J. na temat



właśnie nie powiedzieli sobie
żadnego tak
choć nie byłoby naturalniej w tej sytuacji

czas na sny
przychodzi niespodziewanie
ani szybko
ani się nie spóźnia

jakby się dziwił
jak można tyle o sobie
do siebie

i nic

a mimo to popsuć
nocne opowieści



środa, 5 września 2012

rudery



jak stare kobiety
pochylają się
wierzby
płaczą
boleją

złych słów nie zdmuchnie
wiatr
sieją
sieją

zawodzą
jesienne wiatry
gonią w szparach złe wróżby



sobota, 1 września 2012

Migawka




Kiedy wchodziła właśnie pochylał się nad okienkiem.

- Stary zmęczony życiem niedźwiedź – przemknęło jej przez myśl. – Właściwie zawsze był nieco zwierzęcy.

Kiedy się śmiał, wyglądał jakby szczerzył kły. Kiedyś się go bała. Ale to bardziej przez ten buńczucznie zadarty nos, nijaką piegowatą twarz i te rzadkie sterczące zawsze włosy.

- Dziwne, że nadal strzygł się tak samo.

- A niech mnie!


Nawet ten nikły przejaw życia, kiedy prosił o znaczki, był ten sam co kiedyś.

- Słucham? Ach tak. Chyba się zamyśliłam. - usprawiedliwiła się wręczając rachunek za telefon zniecierpliwionej kasjerce.

Nigdy by się nie spodziewała, że uśmiechnie się na jego widok.


niedziela, 12 sierpnia 2012

nadzieja

  


dlaczego mnie pytasz
o nadzieję
jakbyś nie wiedział że nie można jej dzielić

to jak zdradzać tajemnice
moce ukryte
własne ja rzucać na pożarcie cudzych pragnień

czyż nie wiesz
że kiedy milczę i patrzę
mogę dotrzeć tam gdzie jeszcze

nie marzyłeś



czwartek, 9 sierpnia 2012

Przymiarki

Ot kawałek prozy zdarzyło mi się kiedyś napisać. Zwykła wprawka. Chyba jednak nie za dobrze idzie mi takie pisanie. 



PRZYMIARKI 



Przecież to miał być jej dom. Wymyśliła sobie. Najpierw drzwi. (Trzeba zacząć od drzwi – mówiła – bo od drzwi się wszystko zaczyna.)
I zaczęło się od drzwi.

Kiedy w nich stanął, stał się drzwiami.

Potem muszą być okna. Na świat. (Tym razem to stary sad, w którym jabłonie pochylały się jakby były o całe wieki starsze od właściciela – niemłodego już, ale prostego niczym topola, mężczyzny). Kiedy podeszła do okna tylko patrzył. Potem podszedł, jakby rozumiał, jak ważne są okna. Bez firanek – wyjaśnił - choć na wsi lepiej mieć firanki, żeby nie zaglądano wiecznie do środka. Właściwie powinna się z nim zgodzić, bo gdy następnym razem przyjechała bez zapowiedzi, widziała z ogrodu jak spaceruje po piętrze. Myślał. Zanim nacisnęła dzwonek, nie wiedział, że świat za oknem nadal istnieje.

Stała się oknem.

Potem drzwi i okna stwarzały nowy świat. Bez ścian. Bez drzwi, przez które tak łatwo wyjść i nie obejrzeć się. Nigdy.




środa, 8 sierpnia 2012

miniatura z ukrytym motywem



rozchylam dłonie jak pąki
patrz
póki nie wypuszczę jej w świat


wtorek, 7 sierpnia 2012

Taki bal



o-czy

bywają jak ostatnie krople

po deszczu nadal się perlą
silą na błysk nim je wysuszy
lub strząśnie wiatr

nim wsiąkną w glebę

nacieszą próżność
przejrzą się
jak w lustrach
krzywych linii nagle będzie żal















piątek, 3 sierpnia 2012

nie wiem




ile mi jeszcze przyjdzie
zmylić dróg


pod 

niosę ten ciężar jakby miał odkupić
winy ukryte
oczy widzą coraz więcej

nie dowiesz się

ponad to co wiem
dziś chcę
zaciąć usta




poniedziałek, 23 lipca 2012

najtroskliwiej





obracam w palcach

obraz w głowie

żywy człowiek

a pamięć


obrazów nie pomieści

żaden album
nie jest tak dobry jak koniec lata

żadna saga


nie zmieści

walizka
nie nadaje się

do wspomnień





czwartek, 5 lipca 2012

majaki



przecież nie rzucam się
w oczy sypnę
cieniem dawnych lat
krzyczę że jestem

jeszcze
nazwana wszystkimi imionami
błędów śmiertelników nie można przeoczyć

to i owo się kryje wśród nocy
bezsenniej w parze
będzie raźniej
nad ranem niespanie przybiera inne formy

przetrwania

niedziela, 27 maja 2012

almost paradise czyli liście i wachlarze

liście i wachlarze

grafikę można znaleźć na http://truml.com/profiles/87602/graphics/116273 - oczywiście nie moja (autorstwa twórcy o niku dorotaruda) ale spodobała mi się bardzo i postanowiłam napisać do tej pracy komentarz, który zamieszczam poniżej.


almost paradise

we mnie wojna
biel i czerń
  
wstyd gardzi wstydem
pierwotnym
 
dojrzeję figą
choć liście jeszcze młode
 
patrzcie
jestem piękna
 
rozchylam wachlarz
pełna jak kielich






czwartek, 24 maja 2012

(nie)chcenie





czasem słuch się omsknie
ręka
zrobi gest
napowietrzny

jakby chcący

wkrótce wszystko wróci do normy



środa, 23 maja 2012

huśtawki






czasem wzrok mnie prowadzi na manowce
jakby to wyobraźnia wiodła prym

między
moim a twoim
widzimisię
roi się

ode mnie
z dala
od ciebie
mi bliżej

huśtawki






wtorek, 22 maja 2012

... nieparadnie




są ziemie jak słowa 
obiecane

tuż tuż

(po)słuchaj
nie otwieraj ust




wtorek, 8 maja 2012

pół na pół






nagle jakby puściej
przestronniej
można sobie pofolgować
wyobraźni wystarczy połowa

druga pusta
burza w suchej szklance
zaraz nastąpi zwarcie
między jednym a drugim błyskiem
oka w kałuży 
oczy się mruży
dla efektu

wkrótce po burzy
wypełnią brzegi
rozleją 



gdybyś był


znów naopowiadałabym ci tysiące banałów
że lubię seks i wiosenne roztopy

miewam prorocze sny

zrzucam je na garb
nieco przemęczonej wyobraźni

dziś nie można już wyśnić niczego
czego jutro nie pokaże BBC



poniedziałek, 7 maja 2012

murmurando dla pamiętliwych






co kiedyś  ledwie rosło
wybujało
rozpleniło się
chwasty w zagajniku

zdjęcia w pamięci
kontury ostre jak brzytwa
odcinają kwieciste wspomnienia 
płatek po płatku 

za dużo światła może zmylić
drogi wybieramy jak chcemy
pamiętać należy
nie wszystko  
leży w zasięgu wzroku 



niedziela, 6 maja 2012

coś na kształt ...






płyną
jak muzyka odbijana od skał
wybrzmiewa 

rozdziela się jak włókna
na tysiące podrzędnych obrazów
półmyśli
półstany
odczuć półpełne
i puste

przepastne jak echa
w jaskiniach

gdzie niknie ja
a staje się wszystko

i nic




 http://www.youtube.com/watch?v=xAjskcpPkB8

czwartek, 15 marca 2012

(po)ranny trening emocjonalny



gnam
słucham
nie słyszę


głos spikera odbiera mi spokój
jeszcze celebruję ten stan
w którym nie znam imion i twarzy
tę chwilę w której nadal nie powiedziano


kto
dziś opłakuje zmarłych





niedziela, 11 marca 2012

rocznica






Już nie mówimy o niej po imieniu. Teraz się mówi, że była

taka a taka. Zawsze dobra.



Dziś już nie trzeba chodzić wokół na palcach.

Można stukać obcasami jak pani Renia spod piątki.

Wtedy, ... wtedy taki dźwięk mógł się przerodzić w histerię.

A z histeriami, jak wiadomo, trzeba ostrożnie, bo kto wie co

może się zdarzyć?



Chciałoby się pobębnić palcami w stół, postukać w czoło,

albo choćby pogrozić wskazującym dzieciakom z podwórka.

Wszystko, co wiąże się z dźwiękiem, jest wspomnieniem.


Niewykluczone, że zachowamy ciszę.








czwartek, 23 lutego 2012

a może ...




może lepiej milczeć niż mówić
że byłoby lepiej
lub gorzej



a może chodzi o to czy słowa są nadal słowami
czy mówiąc zostawiamy ślady
na wodzie
gest w powietrzu

czy przy byle wietrze nie plujemy sobie w twarz
uśmiechnięci z zasady
nie narzekamy
nie rozmawiamy nawet o pogodzie
stale piszą o ochłodzeniu klimatu

po nas
o nas nic nie napiszą
jesteśmy wodą
i ciszą 

wtorek, 14 lutego 2012

ślady. miniatura dla zmażlucha




kiedy boli skrzypienie butów

wtulając w siebie

zapadam się głębiej



słyszę głosy

mocniej czuję czerwień







czwartek, 12 stycznia 2012

wiersz bez tytułu






patrzę przez ciebie
na wylot
znam twoje wyjścia i wejścia
bez słowa śledzę
powroty
cieszę oczy

choć łzawią przez ten stały ruch 
powietrza

we mnie jest twoja wolność i niewola
zaklęte w ciszy
byś nie mógł pytać
która



wtorek, 10 stycznia 2012

głęboko







złap mnie 
za brzeg
nim utoniesz 







poniedziałek, 9 stycznia 2012

skraj(nie)




podaj mi skraj 
twojego ja 
a drgnę 



niedziela, 8 stycznia 2012

suchy wiersz o napełnianiu



w dobre czasy co dzień przybywa mąki i oliwy
równomiernie
opróżniane dzbany nie martwią się
kiedy ubywa
bywają błogosławione wśród pękatych

zawsze napełniane
nigdy pełne
sycą wędrowców

głód
jutro będzie większy
wiara czyni cuda

i bez wiary




z pustego w próżne


jesteśmy jak dwa dzbany
w których od dawna brak mąki i oliwy

nienapełniani
połykamy słowa
ziejemy pustką i wspomnieniem tłustych lat

cokolwiek  nas wypełnia nie syci
przecieka przez ciszę jak wiatr
hula
z dala od urodzajnych łąk


wiersz powstał z inspiracji grafiki marki, którą można znaleźć 
http://truml.com/profiles/60727/graphics/87683




Pustka w życiu dwojga