wtorek, 15 stycznia 2013

wyłamuję się z siebie




kołek po kołku, myśl po słowie
miałam być inna
 a nie jestem
sobą
rzucam się
nie oferuję drugich policzków

ani szaty
zakładam, że wyjdę
na ludzi opłaca się

nie oglądać   

poniedziałek, 14 stycznia 2013

tajemnica




ta moja cisza w której widzę inaczej
pachnie jak szczyt górski
o świcie urzeka
flirtuje ze mną od lat

a teraz kiedy już o niej tyle wiem
mogę tu zostać
lub odejść

pójdzie ze mną




środa, 2 stycznia 2013

post factum o końcu bez końca








Na koniec powinniśmy się wzywać.
Dzień czy noc – nie robi różnicy. Tylko
światło. Potrzeba więcej światła, żeby nie ogłaszać końców świata
kiedy popadnie. To tak dezorganizuje walki, że miałoby się ochotę
przestać; ba czasem nawet pogodzić z losem.

Ale my nie jesteśmy dla takich końców. Bo kiedy już nadejdzie ten nasz, właściwy;
pewnie nikt nie zauważy. Byli. Nie ma. Co za różnica?
Kiedy media pokażą zdjęcia, będą następne.





wtorek, 1 stycznia 2013

tu nie ma raju. nie będzie




nie wystarczy już, że nie nazywamy się adam i ewa?
grzeszymy nawet bardziej. nie ma kłamstwa. niepełna prawda 
usprawiedliwia.  pożądanie. nikt sobie nie zaprząta głowy małymi grzechami 
na koniec świata. wystarczy być dość dobrym.

byliśmy. niebyt dobrzy. w ogóle byliśmy, a to dziś 
takie wyzwanie.
razem.  osobno przeżywamy zachwyty. nad poezją 
strzępimy języki. kajamy się za brak słów. pięknych. nas 
już nie będzie. po końcu świata zostanie: ty. ja.




niedziela, 23 grudnia 2012

all- śnienia




zdarzają się
takie rzeczy tak nagłe jak olśnienia
choć przychodzą nie w czasie
za późno dowiadujemy się przepowiedni  

to jak głową w mur
dziś wiem
jutro sobie nie przypomnę

chcę wierzyć
że cokolwiek jest zmieni się
pokryje kurzem
kurze łapki będą odstraszać

od lustra odchodząc nadal nie wiem 



wtorek, 4 grudnia 2012

wiem - słowo jak krem


bywa
że rozmowa jest jak przechadzka
pustymi ulicami
nie zapuszczam się broń boże
gdzieś w głąb
znaczeń

ledwie muskam
bezpiecznie nie drążyć
nie wypłynie nic gdy nie ma głębi
gładka gadka

ledwie grymas świadczy przeciw
zatrzepocze
zaświergocze

będzie rajsko




*G. Turnau

http://www.youtube.com/watch?v=vmiWlg29Azo&feature=BFa&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w 



poniedziałek, 22 października 2012

„…biorę się za słowo jak za chleb”




kiedy wracam do siebie
kroję pajdy
oddzielam miękkość od skórki
przywieram
raz do jednej to do drugiej strony

nie przełknę brzmień
nim same wejdą
rozmieszkają się we mnie

ponasycają głód




sobota, 20 października 2012

zatapianie


nie zasypia
to co w głowie
nie można wierzyć
we wszystko ubiera się cisza

bębnią
słowa jak ulewny deszcz
bez znaczenia
dla słów
dźwięki nie różnią się
melodią zatapia się światy
zlewa w jedno

nieistnienie




piątek, 19 października 2012

zapewnienia nie-pewne



dziwne myśli
raz po raz
prześladują tę przestrzeń w której
pustka
wywiera największy wpływ na ego
logiczne

bez podstaw do tez czy twierdzeń
nic na pewno

to się zdarzy co może
a niedobrze że wiesz gdzie się kończy 











poniedziałek, 15 października 2012

M. nie śnią się spadochrony



śpiewa że jesteś
echo echo

kamykiem w okno
otwarte na wschód
słońca nie może zobaczyć
ślepiec
laską wypatrzy krawężnik
wężyk-iem

spada budzi się z krzykiem
ykiem ykiem

jest tylko trochę 
niema
nie ma
znaczenia
że cię zna

kiedy krzyczy



M. nie śnią się spadochrony

śpiewa że jesteś
echo echo

kamykiem w okno
otwarte na wschód
słońca nie może zobaczyć
ślepiec
laską wypatrzy krawężnik
wężykiem
spada budzi się z krzykiem
ykiem ykiem

jest tylko trochę ochę ochę
niema
nie ma
znaczenia
zna mnie
długo krzyczy 

piątek, 12 października 2012

rozstroje



czekanie to absurd
ręce swoje
nogi swoje
a głowa

moja czy nie
co za różnica o tej porze

sto wymachów
pompki brzuszki przysiady
i znów głowa

boli
że nie mam więcej tam
mniej tu

coś na koncie
trochę w głowie
lat
więcej czy mniej
taka dola

gdybym była a nie jestem


trochę obca


środa, 10 października 2012

jesiennie ...



brodzimy
jakby nie było żadnej głębi
im szerzej się rozdrapuje
tym więcej

ziemi pod paznokciami
tkwią drzazgi
w sercu

z wierzchu
strojni w cudze barwy
opadamy

z sił



czwartek, 4 października 2012

Anna milczy do J. na temat



właśnie nie powiedzieli sobie
żadnego tak
choć nie byłoby naturalniej w tej sytuacji

czas na sny
przychodzi niespodziewanie
ani szybko
ani się nie spóźnia

jakby się dziwił
jak można tyle o sobie
do siebie

i nic

a mimo to popsuć
nocne opowieści



środa, 5 września 2012

rudery



jak stare kobiety
pochylają się
wierzby
płaczą
boleją

złych słów nie zdmuchnie
wiatr
sieją
sieją

zawodzą
jesienne wiatry
gonią w szparach złe wróżby



sobota, 1 września 2012

Migawka




Kiedy wchodziła właśnie pochylał się nad okienkiem.

- Stary zmęczony życiem niedźwiedź – przemknęło jej przez myśl. – Właściwie zawsze był nieco zwierzęcy.

Kiedy się śmiał, wyglądał jakby szczerzył kły. Kiedyś się go bała. Ale to bardziej przez ten buńczucznie zadarty nos, nijaką piegowatą twarz i te rzadkie sterczące zawsze włosy.

- Dziwne, że nadal strzygł się tak samo.

- A niech mnie!


Nawet ten nikły przejaw życia, kiedy prosił o znaczki, był ten sam co kiedyś.

- Słucham? Ach tak. Chyba się zamyśliłam. - usprawiedliwiła się wręczając rachunek za telefon zniecierpliwionej kasjerce.

Nigdy by się nie spodziewała, że uśmiechnie się na jego widok.


niedziela, 12 sierpnia 2012

nadzieja

  


dlaczego mnie pytasz
o nadzieję
jakbyś nie wiedział że nie można jej dzielić

to jak zdradzać tajemnice
moce ukryte
własne ja rzucać na pożarcie cudzych pragnień

czyż nie wiesz
że kiedy milczę i patrzę
mogę dotrzeć tam gdzie jeszcze

nie marzyłeś



czwartek, 9 sierpnia 2012

Przymiarki

Ot kawałek prozy zdarzyło mi się kiedyś napisać. Zwykła wprawka. Chyba jednak nie za dobrze idzie mi takie pisanie. 



PRZYMIARKI 



Przecież to miał być jej dom. Wymyśliła sobie. Najpierw drzwi. (Trzeba zacząć od drzwi – mówiła – bo od drzwi się wszystko zaczyna.)
I zaczęło się od drzwi.

Kiedy w nich stanął, stał się drzwiami.

Potem muszą być okna. Na świat. (Tym razem to stary sad, w którym jabłonie pochylały się jakby były o całe wieki starsze od właściciela – niemłodego już, ale prostego niczym topola, mężczyzny). Kiedy podeszła do okna tylko patrzył. Potem podszedł, jakby rozumiał, jak ważne są okna. Bez firanek – wyjaśnił - choć na wsi lepiej mieć firanki, żeby nie zaglądano wiecznie do środka. Właściwie powinna się z nim zgodzić, bo gdy następnym razem przyjechała bez zapowiedzi, widziała z ogrodu jak spaceruje po piętrze. Myślał. Zanim nacisnęła dzwonek, nie wiedział, że świat za oknem nadal istnieje.

Stała się oknem.

Potem drzwi i okna stwarzały nowy świat. Bez ścian. Bez drzwi, przez które tak łatwo wyjść i nie obejrzeć się. Nigdy.




środa, 8 sierpnia 2012

miniatura z ukrytym motywem



rozchylam dłonie jak pąki
patrz
póki nie wypuszczę jej w świat


wtorek, 7 sierpnia 2012

Taki bal



o-czy

bywają jak ostatnie krople

po deszczu nadal się perlą
silą na błysk nim je wysuszy
lub strząśnie wiatr

nim wsiąkną w glebę

nacieszą próżność
przejrzą się
jak w lustrach
krzywych linii nagle będzie żal















piątek, 3 sierpnia 2012

nie wiem




ile mi jeszcze przyjdzie
zmylić dróg


pod 

niosę ten ciężar jakby miał odkupić
winy ukryte
oczy widzą coraz więcej

nie dowiesz się

ponad to co wiem
dziś chcę
zaciąć usta




poniedziałek, 23 lipca 2012

najtroskliwiej





obracam w palcach

obraz w głowie

żywy człowiek

a pamięć


obrazów nie pomieści

żaden album
nie jest tak dobry jak koniec lata

żadna saga


nie zmieści

walizka
nie nadaje się

do wspomnień





czwartek, 5 lipca 2012

majaki



przecież nie rzucam się
w oczy sypnę
cieniem dawnych lat
krzyczę że jestem

jeszcze
nazwana wszystkimi imionami
błędów śmiertelników nie można przeoczyć

to i owo się kryje wśród nocy
bezsenniej w parze
będzie raźniej
nad ranem niespanie przybiera inne formy

przetrwania

niedziela, 27 maja 2012

almost paradise czyli liście i wachlarze

liście i wachlarze

grafikę można znaleźć na http://truml.com/profiles/87602/graphics/116273 - oczywiście nie moja (autorstwa twórcy o niku dorotaruda) ale spodobała mi się bardzo i postanowiłam napisać do tej pracy komentarz, który zamieszczam poniżej.


almost paradise

we mnie wojna
biel i czerń
  
wstyd gardzi wstydem
pierwotnym
 
dojrzeję figą
choć liście jeszcze młode
 
patrzcie
jestem piękna
 
rozchylam wachlarz
pełna jak kielich






czwartek, 24 maja 2012

(nie)chcenie





czasem słuch się omsknie
ręka
zrobi gest
napowietrzny

jakby chcący

wkrótce wszystko wróci do normy



środa, 23 maja 2012

huśtawki






czasem wzrok mnie prowadzi na manowce
jakby to wyobraźnia wiodła prym

między
moim a twoim
widzimisię
roi się

ode mnie
z dala
od ciebie
mi bliżej

huśtawki






wtorek, 22 maja 2012

... nieparadnie




są ziemie jak słowa 
obiecane

tuż tuż

(po)słuchaj
nie otwieraj ust




wtorek, 8 maja 2012

pół na pół






nagle jakby puściej
przestronniej
można sobie pofolgować
wyobraźni wystarczy połowa

druga pusta
burza w suchej szklance
zaraz nastąpi zwarcie
między jednym a drugim błyskiem
oka w kałuży 
oczy się mruży
dla efektu

wkrótce po burzy
wypełnią brzegi
rozleją 



gdybyś był


znów naopowiadałabym ci tysiące banałów
że lubię seks i wiosenne roztopy

miewam prorocze sny

zrzucam je na garb
nieco przemęczonej wyobraźni

dziś nie można już wyśnić niczego
czego jutro nie pokaże BBC



poniedziałek, 7 maja 2012

murmurando dla pamiętliwych






co kiedyś  ledwie rosło
wybujało
rozpleniło się
chwasty w zagajniku

zdjęcia w pamięci
kontury ostre jak brzytwa
odcinają kwieciste wspomnienia 
płatek po płatku 

za dużo światła może zmylić
drogi wybieramy jak chcemy
pamiętać należy
nie wszystko  
leży w zasięgu wzroku 



niedziela, 6 maja 2012

coś na kształt ...






płyną
jak muzyka odbijana od skał
wybrzmiewa 

rozdziela się jak włókna
na tysiące podrzędnych obrazów
półmyśli
półstany
odczuć półpełne
i puste

przepastne jak echa
w jaskiniach

gdzie niknie ja
a staje się wszystko

i nic




 http://www.youtube.com/watch?v=xAjskcpPkB8

czwartek, 15 marca 2012

(po)ranny trening emocjonalny



gnam
słucham
nie słyszę


głos spikera odbiera mi spokój
jeszcze celebruję ten stan
w którym nie znam imion i twarzy
tę chwilę w której nadal nie powiedziano


kto
dziś opłakuje zmarłych





niedziela, 11 marca 2012

rocznica






Już nie mówimy o niej po imieniu. Teraz się mówi, że była

taka a taka. Zawsze dobra.



Dziś już nie trzeba chodzić wokół na palcach.

Można stukać obcasami jak pani Renia spod piątki.

Wtedy, ... wtedy taki dźwięk mógł się przerodzić w histerię.

A z histeriami, jak wiadomo, trzeba ostrożnie, bo kto wie co

może się zdarzyć?



Chciałoby się pobębnić palcami w stół, postukać w czoło,

albo choćby pogrozić wskazującym dzieciakom z podwórka.

Wszystko, co wiąże się z dźwiękiem, jest wspomnieniem.


Niewykluczone, że zachowamy ciszę.








czwartek, 23 lutego 2012

a może ...




może lepiej milczeć niż mówić
że byłoby lepiej
lub gorzej



a może chodzi o to czy słowa są nadal słowami
czy mówiąc zostawiamy ślady
na wodzie
gest w powietrzu

czy przy byle wietrze nie plujemy sobie w twarz
uśmiechnięci z zasady
nie narzekamy
nie rozmawiamy nawet o pogodzie
stale piszą o ochłodzeniu klimatu

po nas
o nas nic nie napiszą
jesteśmy wodą
i ciszą 

wtorek, 14 lutego 2012

ślady. miniatura dla zmażlucha




kiedy boli skrzypienie butów

wtulając w siebie

zapadam się głębiej



słyszę głosy

mocniej czuję czerwień







czwartek, 12 stycznia 2012

wiersz bez tytułu






patrzę przez ciebie
na wylot
znam twoje wyjścia i wejścia
bez słowa śledzę
powroty
cieszę oczy

choć łzawią przez ten stały ruch 
powietrza

we mnie jest twoja wolność i niewola
zaklęte w ciszy
byś nie mógł pytać
która



wtorek, 10 stycznia 2012

głęboko







złap mnie 
za brzeg
nim utoniesz 







poniedziałek, 9 stycznia 2012

skraj(nie)




podaj mi skraj 
twojego ja 
a drgnę 



niedziela, 8 stycznia 2012

suchy wiersz o napełnianiu



w dobre czasy co dzień przybywa mąki i oliwy
równomiernie
opróżniane dzbany nie martwią się
kiedy ubywa
bywają błogosławione wśród pękatych

zawsze napełniane
nigdy pełne
sycą wędrowców

głód
jutro będzie większy
wiara czyni cuda

i bez wiary




z pustego w próżne


jesteśmy jak dwa dzbany
w których od dawna brak mąki i oliwy

nienapełniani
połykamy słowa
ziejemy pustką i wspomnieniem tłustych lat

cokolwiek  nas wypełnia nie syci
przecieka przez ciszę jak wiatr
hula
z dala od urodzajnych łąk


wiersz powstał z inspiracji grafiki marki, którą można znaleźć 
http://truml.com/profiles/60727/graphics/87683




Pustka w życiu dwojga


środa, 4 stycznia 2012

na wynos





co mam napisać
kiedy czujesz się samotny


że moi mężczyźni
przytulają się do szalików
noszą moje pierścionki bez oczka
na małym palcu zawijają ostatni zapach

kiedy jestem szybsza od świtu
poranki rodzą się zamglone

trzeźwy umysł podpowiada tysiące rozwiązań
najgorszych
rad nie udziela się na wynos





środa, 21 grudnia 2011

call me less yours less mine





jeśli nie przeszkadza ci że zasypiam 
z głową w dół
w pół słowa
nie pamiętam żadnych grzechów
pytania zadanego przed chwilą
nie słyszę
bez słowa wchodzę i wychodzę

chcę głębiej

im bardziej
nie pamiętam suszy
tym mniej rozpamiętuję dawne burze
celebruję nowe gubiąc się
w słowach
na wietrze
łowię dźwięki odległe
przed nami ściana

ciszy
nie można wierszem opisać

czego nie ma
nie będzie 


i po nas  



wtorek, 20 grudnia 2011

*** (nieznajomemu)







kiedy ktoś umiera
pęcznieje w mojej głowie


ubiera się w kształty nieznane
stroi we mnie tysiące strun
ciekawskich
a dziś jeszcze za lekkich na żal


kiedy ktoś umiera
budzi się we mnie
człowiek
mknie przeze mnie cieniem nieznanym
dziwnie odległy ból 


prawie nie mój   



niedziela, 11 grudnia 2011

małymi krzykami ku zimie




kiedy rodzi się we mnie chłód
sypią się słowa
jak szpilki
kryształki
lukrują rzęsy
i skronie

zamarzasz i wrzesz
od samego patrzenia

szronią się
oczy
pytajniki wiszą
jak sople

krzyk kurczy się w uszach

środa, 7 grudnia 2011

figa z makiem





  
pobawmy się 
w kobietę i mężczyznę 

ty mnie ja tobie 
posadźmy figowce 
i gaje oliwne  

przebrniemy gładko 
przez  
słowa 

przykryją wstyd 
świeże figi 

na deser











http://www.youtube.com/watch?v=xI1D5EAfkUc 

niedziela, 4 grudnia 2011

z nadmiaru snów rodzą się boginie








jest jak matka
przygarnia wędrowców mości im
wygodne łoże
całuje troskliwie na dobranoc

choć nie dzieli niczyich pragnień
mnoży
współistnieje dzięki snom

rumieni się
niedojrzały owoc cierpko smakuje
nad ranem



jeśli już musisz ...





chodź
stań tu obok i zamknij oczy

załóżmy
że już wiemy jak jest w raju

afirmując ciszę
udajmy
że rozumiemy się bez słów

w ramach puenty
odwrócę się na pięcie
i ucieknę

nim znów zdążysz powiedzieć



wtorek, 18 października 2011


A donde vas?




staré Prahy

środa, 12 października 2011

icy cold







jesteśmy jak łabędzie
wyciągamy ku sobie szyje
dumnie
udajemy że nie dotyka nas kruchość

tkwimy przymarznięci do siebie
taka bliskość
to złudzenie
chwili ciepła 









wtorek, 11 października 2011

***




   są takie dni kiedy nie rzuca się cienia
patrzę
i parzę
jak słońce

stąpam po rozżalonych słowach
gołą stopą

gołą dłoń
układam na dłoni
cicho
noc się równa z nocą 


poniedziałek, 10 października 2011

***



najpierw trzeba przestać

 wierzyć

wyrwać słońca

co udają słoneczniki

z krzywymi promieniami 
i tak nie będzie świetlanej przyszłości


co nas obchodzą trzęsące się ręce i podbródki

lepiej milczeć niż kłamać

że żal nam dni
w których 
się nie znamy



niedziela, 2 października 2011

***


zamknij oczy

rozpuść myśli

jak motyle

rozhasane wśród półsennych zjaw


szukaj win

pisząc palcem po skórze

zakreśl epicentra wstrząsów


i wycisz



sobota, 27 sierpnia 2011

niech się dzieje

Markowi




kiedy jest wola
aż do zesztywnienia kostek
palców zagryzanych z zapałem głodnego

chleba naszego
powszedniego
brak

jak snów
z obawy przed nowymi nadziejami

patrzę w oczy
taka intensywność zawęża horyzonty
niebezpieczna staje się
bliskość
i dal



niedziela, 14 sierpnia 2011

tea in sahara



w takie posuchy
każda kropla ginie w nas jakby wsiąkała w piasek
zostaje pragnienie

póki jest
wiemy do czego słuzą dłonie
potem trudniej jest
bawić się rozmową

marząc o następnej filizance bez cukru
potrafimy się obejść
biała śmierć szkodzi jak sentymenty
na bok
odkładamy starannie

pijemy do dna





tea in sahara


piątek, 5 sierpnia 2011

O zmierzchu trzeba wierzyć najmocniej


kiedy mówię że nie wierzę już w miłość

nie marszcz brwi

wyglądasz tak bezradnie


goniąc wiatr

w koronach

jak we włosach

szukasz dźwięków


życie po zachodzie budzi się ciszej

i chłodniej


jeśli zwątpię

włóż mi usta ciepłe słowa