wtorek, 1 stycznia 2013
tu nie ma raju. nie będzie
niedziela, 23 grudnia 2012
all- śnienia
wtorek, 4 grudnia 2012
wiem - słowo jak krem
bywa
że rozmowa jest jak przechadzka
pustymi ulicami
nie zapuszczam się broń boże
gdzieś w głąb
znaczeń
ledwie muskam
bezpiecznie nie drążyć
nie wypłynie nic gdy nie ma głębi
gładka gadka
ledwie grymas świadczy przeciw
zatrzepocze
zaświergocze
będzie rajsko
*G. Turnau
http://www.youtube.com/watch?v=vmiWlg29Azo&feature=BFa&list=FLPG_ggDNkfgczWb39kP-J1w
poniedziałek, 22 października 2012
„…biorę się za słowo jak za chleb”
kiedy wracam do siebie
kroję pajdy
oddzielam miękkość od skórki
przywieram
raz do jednej to do drugiej strony
nie przełknę brzmień
nim same wejdą
rozmieszkają się we mnie
ponasycają głód
sobota, 20 października 2012
zatapianie
nie zasypia
to co w głowie
nie można wierzyć
we wszystko ubiera się cisza
bębnią
słowa jak ulewny deszcz
bez znaczenia
dla słów
dźwięki nie różnią się
melodią zatapia się światy
zlewa w jedno
nieistnienie
piątek, 19 października 2012
zapewnienia nie-pewne
dziwne myśli
raz po raz
prześladują tę przestrzeń w której
pustka
wywiera największy wpływ na ego
logiczne
bez podstaw do tez czy twierdzeń
nic na pewno
to się zdarzy co może
a niedobrze że wiesz gdzie się kończy
poniedziałek, 15 października 2012
M. nie śnią się spadochrony
piątek, 12 października 2012
rozstroje
ręce swoje
nogi swoje
a głowa
moja czy nie
co za różnica o tej porze
sto wymachów
pompki brzuszki przysiady
i znów głowa
boli
że nie mam więcej tam
mniej tu
coś na koncie
trochę w głowie
lat
więcej czy mniej
taka dola
gdybym była a nie jestem
trochę obca
środa, 10 października 2012
jesiennie ...
brodzimy
jakby nie było żadnej głębi
im szerzej się rozdrapuje
tym więcej
ziemi pod paznokciami
tkwią drzazgi
w sercu
z wierzchu
strojni w cudze barwy
opadamy
z sił
czwartek, 4 października 2012
Anna milczy do J. na temat
żadnego tak
choć nie byłoby naturalniej w tej sytuacji
czas na sny
przychodzi niespodziewanie
ani szybko
ani się nie spóźnia
jakby się dziwił
jak można tyle o sobie
do siebie
i nic
a mimo to popsuć
nocne opowieści
środa, 5 września 2012
rudery
jak stare kobiety
pochylają się
wierzby
płaczą
boleją
złych słów nie zdmuchnie
wiatr
sieją
sieją
zawodzą
jesienne wiatry
gonią w szparach złe wróżby
sobota, 1 września 2012
Migawka
Kiedy wchodziła właśnie pochylał się nad okienkiem.
- Stary zmęczony życiem niedźwiedź – przemknęło jej przez myśl. – Właściwie zawsze był nieco zwierzęcy.
Kiedy się śmiał, wyglądał jakby szczerzył kły. Kiedyś się go bała. Ale to bardziej przez ten buńczucznie zadarty nos, nijaką piegowatą twarz i te rzadkie sterczące zawsze włosy.
- Dziwne, że nadal strzygł się tak samo.
- A niech mnie!
Nawet ten nikły przejaw życia, kiedy prosił o znaczki, był ten sam co kiedyś.
- Słucham? Ach tak. Chyba się zamyśliłam. - usprawiedliwiła się wręczając rachunek za telefon zniecierpliwionej kasjerce.
Nigdy by się nie spodziewała, że uśmiechnie się na jego widok.
niedziela, 12 sierpnia 2012
nadzieja
dlaczego mnie pytasz
o nadzieję
jakbyś nie wiedział że nie można jej dzielić
to jak zdradzać tajemnice
moce ukryte
własne ja rzucać na pożarcie cudzych pragnień
czyż nie wiesz
że kiedy milczę i patrzę
mogę dotrzeć tam gdzie jeszcze
nie marzyłeś
czwartek, 9 sierpnia 2012
Przymiarki
PRZYMIARKI
Przecież to miał być jej dom. Wymyśliła sobie. Najpierw drzwi. (Trzeba zacząć od drzwi – mówiła – bo od drzwi się wszystko zaczyna.)
I zaczęło się od drzwi.
Kiedy w nich stanął, stał się drzwiami.
Potem muszą być okna. Na świat. (Tym razem to stary sad, w którym jabłonie pochylały się jakby były o całe wieki starsze od właściciela – niemłodego już, ale prostego niczym topola, mężczyzny). Kiedy podeszła do okna tylko patrzył. Potem podszedł, jakby rozumiał, jak ważne są okna. Bez firanek – wyjaśnił - choć na wsi lepiej mieć firanki, żeby nie zaglądano wiecznie do środka. Właściwie powinna się z nim zgodzić, bo gdy następnym razem przyjechała bez zapowiedzi, widziała z ogrodu jak spaceruje po piętrze. Myślał. Zanim nacisnęła dzwonek, nie wiedział, że świat za oknem nadal istnieje.
Stała się oknem.
Potem drzwi i okna stwarzały nowy świat. Bez ścian. Bez drzwi, przez które tak łatwo wyjść i nie obejrzeć się. Nigdy.
środa, 8 sierpnia 2012
wtorek, 7 sierpnia 2012
Taki bal
o-czy
bywają jak ostatnie krople
po deszczu nadal się perlą
silą na błysk nim je wysuszy
lub strząśnie wiatr
nim wsiąkną w glebę
nacieszą próżność
przejrzą się
jak w lustrach
krzywych linii nagle będzie żal
piątek, 3 sierpnia 2012
nie wiem
ile mi jeszcze przyjdzie
zmylić dróg
pod
niosę ten ciężar jakby miał odkupić
winy ukryte
oczy widzą coraz więcej
nie dowiesz się
ponad to co wiem
dziś chcę
zaciąć usta
poniedziałek, 23 lipca 2012
najtroskliwiej
obracam w palcach
obraz w głowie
żywy człowiek
a pamięć
obrazów nie pomieści
żaden album
nie jest tak dobry jak koniec lata
żadna saga
nie zmieści
walizka
nie nadaje się
do wspomnień
czwartek, 5 lipca 2012
majaki
przecież nie rzucam się
w oczy sypnę
cieniem dawnych lat
krzyczę że jestem
jeszcze
nazwana wszystkimi imionami
błędów śmiertelników nie można przeoczyć
to i owo się kryje wśród nocy
bezsenniej w parze
będzie raźniej
nad ranem niespanie przybiera inne formy
przetrwania
niedziela, 27 maja 2012
almost paradise czyli liście i wachlarze
grafikę można znaleźć na http://truml.com/profiles/87602/graphics/116273 - oczywiście nie moja (autorstwa twórcy o niku dorotaruda) ale spodobała mi się bardzo i postanowiłam napisać do tej pracy komentarz, który zamieszczam poniżej.
almost paradise
we mnie wojna
biel i czerń
wstyd gardzi wstydem
pierwotnym
dojrzeję figą
choć liście jeszcze młode
patrzcie
jestem piękna
rozchylam wachlarz
pełna jak kielich
czwartek, 24 maja 2012
(nie)chcenie
czasem słuch się omsknie
ręka
zrobi gest
napowietrzny
jakby chcący
wkrótce wszystko wróci do normy
środa, 23 maja 2012
huśtawki
czasem wzrok mnie prowadzi na manowce
jakby to wyobraźnia wiodła prym
między
moim a twoim
widzimisię
roi się
ode mnie
z dala
od ciebie
mi bliżej
huśtawki
wtorek, 22 maja 2012
wtorek, 8 maja 2012
pół na pół
gdybyś był
poniedziałek, 7 maja 2012
murmurando dla pamiętliwych
płatek po płatku
niedziela, 6 maja 2012
coś na kształt ...
płyną
jak muzyka odbijana od skał
wybrzmiewa
rozdziela się jak włókna
na tysiące podrzędnych obrazów
półmyśli
półstany
odczuć półpełne
i puste
przepastne jak echa
w jaskiniach
gdzie niknie ja
a staje się wszystko
i nic
http://www.youtube.com/watch?v=xAjskcpPkB8
czwartek, 15 marca 2012
(po)ranny trening emocjonalny
słucham
nie słyszę
głos spikera odbiera mi spokój
jeszcze celebruję ten stan
w którym nie znam imion i twarzy
tę chwilę w której nadal nie powiedziano
kto
dziś opłakuje zmarłych
niedziela, 11 marca 2012
rocznica
Już nie mówimy o niej po imieniu. Teraz się mówi, że była
taka a taka. Zawsze dobra.
Dziś już nie trzeba chodzić wokół na palcach.
Można stukać obcasami jak pani Renia spod piątki.
Wtedy, ... wtedy taki dźwięk mógł się przerodzić w histerię.
A z histeriami, jak wiadomo, trzeba ostrożnie, bo kto wie co
może się zdarzyć?
Chciałoby się pobębnić palcami w stół, postukać w czoło,
albo choćby pogrozić wskazującym dzieciakom z podwórka.
Wszystko, co wiąże się z dźwiękiem, jest wspomnieniem.
Niewykluczone, że zachowamy ciszę.
czwartek, 23 lutego 2012
a może ...
wtorek, 14 lutego 2012
ślady. miniatura dla zmażlucha
kiedy boli skrzypienie butów
wtulając w siebie
zapadam się głębiej
słyszę głosy
mocniej czuję czerwień
czwartek, 12 stycznia 2012
wiersz bez tytułu
wtorek, 10 stycznia 2012
poniedziałek, 9 stycznia 2012
niedziela, 8 stycznia 2012
suchy wiersz o napełnianiu
z pustego w próżne
w których od dawna brak mąki i oliwy
nienapełniani
połykamy słowa
ziejemy pustką i wspomnieniem tłustych lat
cokolwiek nas wypełnia nie syci
przecieka przez ciszę jak wiatr
hula
z dala od urodzajnych łąk
wiersz powstał z inspiracji grafiki marki, którą można znaleźć
http://truml.com/profiles/60727/graphics/87683
środa, 4 stycznia 2012
na wynos
kiedy czujesz się samotny
że moi mężczyźni
przytulają się do szalików
noszą moje pierścionki bez oczka
na małym palcu zawijają ostatni zapach
kiedy jestem szybsza od świtu
poranki rodzą się zamglone
trzeźwy umysł podpowiada tysiące rozwiązań
najgorszych
rad nie udziela się na wynos
środa, 21 grudnia 2011
call me less yours less mine
i po nas
wtorek, 20 grudnia 2011
*** (nieznajomemu)
pęcznieje w mojej głowie
ubiera się w kształty nieznane
stroi we mnie tysiące strun
ciekawskich
a dziś jeszcze za lekkich na żal
kiedy ktoś umiera
budzi się we mnie
człowiek
mknie przeze mnie cieniem nieznanym
dziwnie odległy ból
prawie nie mój
niedziela, 11 grudnia 2011
małymi krzykami ku zimie
sypią się słowa
jak szpilki
kryształki
lukrują rzęsy
i skronie
zamarzasz i wrzesz
od samego patrzenia
szronią się
oczy
pytajniki wiszą
jak sople
krzyk kurczy się w uszach
środa, 7 grudnia 2011
figa z makiem
pobawmy się
w kobietę i mężczyznę
ty mnie ja tobie
posadźmy figowce
i gaje oliwne
przebrniemy gładko
przez
słowa
przykryją wstyd
świeże figi
na deser
http://www.youtube.com/watch?v=xI1D5EAfkUc
niedziela, 4 grudnia 2011
z nadmiaru snów rodzą się boginie
jest jak matka
przygarnia wędrowców mości im
wygodne łoże
całuje troskliwie na dobranoc
choć nie dzieli niczyich pragnień
mnoży
współistnieje dzięki snom
rumieni się
niedojrzały owoc cierpko smakuje
nad ranem
jeśli już musisz ...
wtorek, 18 października 2011
środa, 12 października 2011
icy cold
wtorek, 11 października 2011
***
poniedziałek, 10 października 2011
***
najpierw trzeba przestać
wierzyć
się nie znamy
niedziela, 2 października 2011
***
zamknij oczy
rozpuść myśli
jak motyle
rozhasane wśród półsennych zjaw
szukaj win
pisząc palcem po skórze
zakreśl epicentra wstrząsów
i wycisz
sobota, 27 sierpnia 2011
niech się dzieje
Markowi
kiedy jest wola
aż do zesztywnienia kostek
palców zagryzanych z zapałem głodnego
chleba naszego
powszedniego
brak
jak snów
z obawy przed nowymi nadziejami
patrzę w oczy
taka intensywność zawęża horyzonty
niebezpieczna staje się
bliskość
i dal
niedziela, 14 sierpnia 2011
tea in sahara
w takie posuchy
każda kropla ginie w nas jakby wsiąkała w piasek
zostaje pragnienie
póki jest
wiemy do czego słuzą dłonie
potem trudniej jest
bawić się rozmową
marząc o następnej filizance bez cukru
potrafimy się obejść
biała śmierć szkodzi jak sentymenty
na bok
odkładamy starannie
pijemy do dna
piątek, 5 sierpnia 2011
O zmierzchu trzeba wierzyć najmocniej
kiedy mówię że nie wierzę już w miłość
nie marszcz brwi
wyglądasz tak bezradnie
goniąc wiatr
w koronach
jak we włosach
szukasz dźwięków
życie po zachodzie budzi się ciszej
i chłodniej
jeśli zwątpię
włóż mi usta ciepłe słowa
wtorek, 26 lipca 2011
Drzewostan
dokąd siadaliśmy pod drzewami były potężne
konary wiły się w głowie
i w górze
sięgałam dalej niż oczy
nie wierzyłam że dziś jest krótsze niż wczoraj
póki się nie znamy
jestem nieswoja
więc nie oswajaj mi dłoni
nie ucz składać w powietrzu ust
do ust przykładam liść
i gram
zielono jest tylko drzewom
pytam czemu nie płaczą jesienią
kiedy mokną mi włosy
z żalu za wiosną wplatam się w babie lato
i skraplam
choć to nieistotne
z perspektywy absolutu*
niedziela, 24 lipca 2011
nie opłakuje się martwych ptaków
dlatego dziś pomilczę dłużej niż zwykle
tylko głowę uniosę
wysoko
nie sypałeś mi kwiatów by trafić
tam gdzie pachnieć mi przyszło późnym latem
kiedy zgubię się słowach
bądź mi echem
potem wracaj
nie wracaj
zamieraj